I co ja mam napisać? Że zostało 24 dni do moich urodzin? Że rozwalił mi się palec? (Znowu...) Że już połowa marca i niecały miesiąc do egzaminów? Żyję w jednym, wielkim stresie. Tylko niewiele czynników trzyma mnie przy całkiem normalnym funkcjonowaniu. Grecja pod znakiem zapytania. Komuś się coś uroiło i przez to ja mam być poszkodowana? W życiu, kuźwa, Romana. No. Więc mam taki apel do naszej zacnej społeczności polskiej - zajmijcie się swoimi sprawami i nie wpieprzajcie się w cudze życie. Tym bardziej, jeśli o czyimś życiu wie się tyle, co nic.
Teraz będzie niespodziewany zwrot akcji. Pomimo tego, co napisałam powyżej, chilloutuję. Pieprzyć stres i presję, mam wszystko w głębokim poważaniu dzisiaj. O, wypocznę. Jeszcze mnie zadziwia, pozytywnie oczywiście, mój stosunek do kilku zdarzeń. Chyba mogę tak sobie egzystować. Po cichu, w zasranym Tomaszowie. I składam papiery do LO w Łodzi. Nie dostanę się, ale przynajmniej przez parę tygodni będę żyć nadzieją. W końcu z Łodzi jest lepsze połączenie do innych miast. W sensie... na koncerty i inne. No, lepiej już skończę, bo za dużo napiszę.
Wyszło jakoś tak smutno. Bo Ashton jest brzydki i mnie odrzucało przy Zupełnie jak miłość. A tak w ogóle, to zaśpiewał jej I'll be there for you, a ona do niego, że się zaręczyła. No WTF?! Jakby mi ktoś tak połechtał zmysły (TAKĄ piosenką), to nie odpowiadałabym za swoje zachowanie.
No, wymiękam.
dobrze że koszmar pt. egzaminy mam już za sobą. ale to porażka była. i jeden wielki stres. ugh. radioaktywne biedronki -,-
OdpowiedzUsuńmiałam właśnie ten film obejrzeć :D