Wyspałam się.
To takie fajne i niespotykane w moim życiu, że aż musiałam o tym napisać. Jeszcze raz - wyspałam się. Och, dobra, koniec.
Poszłam spać z myślą, że pieprzę dni otwarte w I LO, bo i tak tam nie idę. No, to pojechaliśmy do Focusa. Rodziców wysłałam na Czarny Czwartek. Ja, "wyposzczona" od Empiku, polazłam tam i siedziałam między książkami chyba z godzinę. Fakt faktem, nie kupiłam żadnej (chyba, że zaliczymy zakupiony słownik do angielskiego), ale lubię tam siedzieć. Zamiast książek kupiłam trochę czasopism/magazynów.
Za te cztery powyższe rzeczy kocham Empik, o. Co nie zmienia faktu, że niektóre ceny płyt są... co najmniej walące na łeb. Kupiłam w Media Markt płytę Bryana Adamsa unplugged. Dałam za nią 19,90 zł, a w Empiku taka sama miała przyklejoną cenę 39,90 zł. No coś tu jest nie halo.
Siedzę sobie przy stoliku, popijam Mirindę z lodem i czytam Teraz Rocka. Zostało mi jakieś 40 minut filmu rodziców. Dosiada się jakiś chłopak. Na oko 20 lat, strasznie wysoki. Niezły. Pyta, co piszą w tym magazynie i co ciekawego teraz czytam. W sumie mnie zatkało. I tak sobie pogadaliśmy o Queen z piętnaście minut. Powiedział, że musi iść i że fajnie się rozmawiało. Po filmie idziemy z rodzicami, patrzę, idzie ów wysoki nowo poznany kolega. Patrzy na mnie i "cześć", patrzy na mojego tatę i... lekka konsternacja, zakłopotanie i "o, dzień dobry panie profesorze". Znowu mnie zatkało. "Skąd on cię znał, tato?" "No wiesz, to mój uczeń ze Spały, siatkarz, maturalna klasa" ... :P
Uczucia? Niezmiennie zajebiście.
0 komentarze:
Prześlij komentarz