niedziela, 27 marca 2011

11 dni

Znowu przepieprzyłam cały weekend. Powinnam przepisać zeszyt od polskiego i matematyki, nauczyć się geografii, bo jutro nie zdążę. No, a poszłam na zakupy. Powinnam była zrobić arkusz z części ścisłej, a nie zrobiłam. Mama mnie teraz ściga wkurzona, że się nie uczę. No, normalka.
Zaczyna się kolejny ciężki tydzień. O dziwo nie przeraża mnie sprawdzian z fizyki. Gorzej z tą geografią, ale muszę spiąć poślady i dać radę, bo w końcu będę ją miała na rozszerzeniu, no.

27 marca 2012
Muszę wymyślić jakąś ciekawą audycję na następny tydzień. Ostatnio chyba im się podobało. Zapuszczę później Queen, oni to lubią.
Ciągnę z nauką, ale bez przesady. Nie będę się tak przemęczać. To dopiero pierwsza klasa, rozkręcam się. I w sumie fajnie tutaj jest. Już minęło pierwsze półrocze, nie było źle chyba. Jedni działają mi na nerwy, koło innych przechodzę obojętnie. (tutaj bym coś napisała, ale nie napiszę, bo ten temat miał być nie poruszany)
Życie towarzyskie kwitnie. Dopiero tutaj jest zajebista atmosfera. Zero niedopowiedzianych zdań i czarnych słów za plecami. Zaskoczyło mnie to w pewnym sensie, pozytywnie. Właśnie, w weekend osiemnastka kolegi z drugiej klasy. Byle się nie spili po dwóch godzinach. Może postoję za konsoletą, o. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz