Wracam ze szkoły, patrzę na termometr, a tam:
Ta ciężko zapowiadana lekcja biologii wcale nie była aż taka straszna. Posiedzieliśmy od 13:30 do 15:30, pogadaliśmy, dostaliśmy piątki, poszliśmy. Z drugiej strony trochę mi smutno, bo to była w moim przypadku ostatnia już lekcja biologii w gimnazjum. I mimo tych wszystkich niepowodzeń, "Ala, przestań rozmawiać", zawalonych kartkówek, "Ala, mówiłam, przestań rozmawiać", będzie mi brakować Heniuty...
Ale za trzy dni będę już siedzieć w autokarze, z tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi, będzie chędogo wręcz. Szlachta musi balować.
A teraz Kuba. Dobranoc.
0 komentarze:
Prześlij komentarz