sobota, 28 maja 2011

saturday-ay-ay

Zakichana sobota. Od niepamiętnych czasów wstałam przed ósmą w ten dzień tygodnia, a o 11:00 byłam już po zakupach, zmęczona, śpiąca. Przynajmniej sukienkę będę miała zajebistą.
Zdjęć z biwaku jeszcze nie będzie, bo nie zebrało mi się, żeby je w ogóle zrzucić na dysk. Ale postaram się to zrobić dzisiaj.
Jak ogarnę ten burdel w moim pokoju (i nie tylko w sumie), to zacznę ogarniać to wszystko, co muszę zrobić na poniedziałek. A trochę tego jest. I jak zwykle pewnie się nie wyrobię, bo jam jest w końcu Alicja.

A teraz proszę, spójrzcie na to, co znalazłam. Przed Wami Jamie Dornan
(kliknijcie w zdjęcia, są w dużej rozdzielczości, widać super fajne detale hohoho) 



0 komentarze:

Prześlij komentarz