środa, 13 kwietnia 2011

prawie jak piątek trzynastego

Emocje trochę opadły. Nadal czuję okropny niesmak. Że mogło być lepiej. Że mogłam dać z siebie więcej. No ale cóż, było i minęło. Paradoksem jest, że dla mnie wczorajszy egzamin humanistyczny olimpiada historyczna była lżejsza od dzisiejszego egzaminu ścisłego. I mam natłok myśli w tym momencie. Wizja ewentualnego bycia humanistą napawa mnie o mdłości. Próbuję nie dopuścić tego do świadomości, ale widać los wali drzwiami i oknami, żeby mi to udowodnić. Nie dam się, idę do menu. I choćby się waliło i paliło, zdam rozszerzoną matematykę.
Skończyłam to, co dopracowywałam przez ostatnich parę dni. Z braku potrzebnych... rzeczy do użycia. Ale nic już więcej nie powiem. Nic. 
Pomimo tych wszystkich egzaminowych niepowodzeń, znam wspaniałych ludzi. Naprawdę. A Tobie, Ewuniu, obiecuję, że najszybciej, jak się da, pójdziemy gdzieś większą grupą. I, o ironio, poznasz mnie z moim sąsiadem. Ale ciii...
I pozdrawiam (chociaż on i tak tego nie przeczyta) kolegę z poczty. Fajne masz dready i to nic, że wysyłasz 50-centymetrowe wibratory obklejone czarną taśmą. LOL


Na co czas?




A ta piosenka jest fajna. Tak się czuję, o.


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! :D 

0 komentarze:

Prześlij komentarz