Nie wiem, w co mam mam ręce włożyć. Po pierwsze plakat z fizyki. Szlag! Jeszcze nawet nie zaczęłam tego przyklejać ani nic. Jutrzejszy sprawdzian z drugiej wojny światowej widzę kiepsko (mam tylko nadzieję, że jednak nie zdążymy wrócić z gastro). Jak patrzę na zeszyt od polskiego, to mam ciarki. To samo z matematyką (chociaż ja tak na dobrą sprawę to nie mam zeszytu od matematyki). Do tego jakąś kartkę wielkanocną mam zrobić. Ehe, ciekawe kiedy. Pocieszam się tylko myślą, że jutro trzy godziny, w środę dwie i znowu będę mogła spać po dwanaście godzin, zasypiając notabene po czwartej w nocy.
Mam ochotę na granitę. Cytrynową. Taką z Santa Susanna. Ach...
0 komentarze:
Prześlij komentarz