Takim sposobem minął kolejny tydzień. Kolejny tydzień z życia. Nie będę powielać schematu dygresji na temat przemijania, jak to napisała u siebie Ewa, bo w sumie nie ma już sensu, ale to cholernie prawdziwe. Za pięć lat będę śmiać się z siebie, mając przed oczami obraz 17-letniej Ali, ale tak to już jest. Chyba nie w tych kręgach społecznych w tym wieku ma się samoistną sielankę. And you know what? Wbrew pozorom przystaję na to, co jest. Jakoś nigdy nie chciałam zostać próżną i rozpieszczoną dziewuchą, której rodzice srają forsą, ma wszystko, czego zapragnie etc. Podoba mi się obecny stan rzeczy MIMO WSZYSTKO. Patetycznie mówiąc - mam wokół siebie wspaniałych ludzi, często gęsto wspaniałą atmosferę. No, lubię swoje życie.
A wracając do bardziej przyziemnych rzeczy, to po raz kolejny stwierdzam, że nawet jeśli nie jestem wzorem pedantycznego człowieka, który wszystko ma zapisane w terminarzu na kilka miesięcy do przodu, tak nie lubię mieć niejasnych sytuacji. Bo tak to na przykład jest z tym całym wyjazdem za niecałe dwa tygodnie. Jak na kilka miesięcy wstecz żyłam pewnym faktem, że mogę się pakować, tak teraz, tak z dupy nagle wyskoczyło milion powodów, dla których powinnam zrezygnować. I bądź tu człowieku mądry...
Czytnik e-booków czy namacalny papier? No i tu jest kolejna zagwozdka na przyszłe dni.
PS. Piszesz do mnie, że jesteś na dworcu w Piotrkowie w celu, żebym tam do Ciebie przyjechała czy jak? No bo chwalenie się zwiedzaniem atrakcji turystycznych tego miejsca jest co najmniej bezcelowe. :D
0 komentarze:
Prześlij komentarz