Kolejny łyk Żywca. Niegazowanego. Przed oczami staje mi obraz tego, co jeszcze muszę zrobić. Jeśli przetrwam wtorek i środę, możecie mówić na mnie Nieśmiertelna Ziółkowska. Jedyne co mnie pociesza, to jest fakt, że za równe trzy tygodnie robocze rozpoczną się dwa tygodnie wolnego. W maju kolejne. I na dobrą sprawę koniec roku. Teoretycznie jest fajnie, ale patrząc realnie, to został tylko marzec, żeby zwiększyć obroty i wziąć się do roboty. To jest chyba pierwszy raz od rozpoczęcia roku szkolnego, że chcę, żeby czas trochę zwolnił. Żeby miesiąc miał 50 dni, a nie 31. Tym bardziej, że niektóre kwestie czarno widzę.
Jutro threesome. Dobra kawa, dobra gadka. I jeśli to czytasz, to dzisiaj, kiedy za mną szedłeś, to zrobiłam to specjalnie. Taki tam żarcik. Ale przecież uwielbiasz podłą wersję Ziółkowskiej, czyż nie?

0 komentarze:
Prześlij komentarz