Jakie są wartości innych ludzi? Czy można je ot tak nagle diametralnie zmienić? Chyba jednak można.
Nie było mnie tutaj prawie dwa tygodnie. Tyle się działo, ale cholernie nie chciało mi się tutaj zaglądać. To znaczy zaglądałam, ale o pisaniu nie było mowy. Powiem szczerze, że nawet przeszło mi przez myśl, żeby tą przygodę z blogiem zakończyć, ale jednak czasami on mi się przydaje. Chociażby jako ostatnia deska ratunku, kiedy pożera mnie gigantyczna nuda. Nuda? Tyle rzeczy do zrobienia non stop, a ja śmiem mówić o czymś, co ludzie nazywają nudą...
10 lipca było ognisko. Z pewnością nie ostatnie w takim składzie. Było fajnie, pomijając mój gnój zamiast trampek po nocy. Jednak uprałam je i nadają się do pokazania na zewnątrz. 13-15 lipca to dni spędzone w Łodzi. Z tego miejsca, choć nie wiem, czy to czyta, chciałam pozdrowić i podziękować za użyczenie łóżka w swoim mieszkaniu Kasi. Mój świadek z bierzmowania, super dziewczyna, studentka drugiego roku Europeistyki na UŁ, najlepsza i najukochańsza kuzynka na ziemi. No i w Łodzi mają fajnych murzynów. :D Powrót nie obył się bez utrudnień, bo nasze polskie PKP nie byłoby polskim PKP, gdyby coś nie poszło nie po naszej myśli. Tak więc spędziłyśmy fajne popołudnie na dworcu w Koluszkach zajadając się bułkami, twarożkiem i parówkami.
Zleciał już miesiąc wakacji, a ja ich kompletnie nie czuję. Może to przez to, że wciąż mieszkam jeszcze blokach, zamiast na działce? Niestety, ale przez remont nie dane było nam wynieść się do domku letniskowego na działce, więc cały lipiec spędzimy chyba w blokach. Brakuje mi tego, że mogę o dziewiątej rano wyjść w samej piżamie na trawę, położyć się na łóżku polowym i zjeść na dworze śniadanie. Brakuje mi też tego, że mogę do drugiej w nocy siedzieć na tarasie (po remoncie jest jeszcze większy!), pić herbatę, rozmawiać z Kasią i innymi, grać w Scrabble i w ogóle. Ponoć już w poniedziałek idziemy tam sprzątać, a we wtorek mama chce już tam spać. Ja w to nie wierzę, no ale jak ona tak mówi, to coś w tym musi być hahahah...
No tak, było jeszcze parę spraw, które przyprawiły mnie o szybsze bicie serca, wymioty czy łzy. No cóż, nasze życie nie zawsze jest jak kraj mlekiem i miodem płynące.
Teraz tylko jakiś sierpniowy wyjazd, bo nie WYTRZYMIĘ tutaj dłużej.
Poza tym, wyszłabym gdzieś.
sobota, 23 lipca 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
hej ala, kocham cię <3
OdpowiedzUsuńaaaa bluza doszła ? ;p
OdpowiedzUsuń