czwartek, 7 kwietnia 2011

no to mamy 7 kwietnia

Ten, no... Cześć, tu szesnastka. Ano, zrobiono mi o pierwszej w nocy mini-koncert:


Ale to wszystko nie umywa się do wczorajszej radości, o! Prezent i życzenia i za to "Pani" i za "18 til i die" i w ogóle. Uśmiech od ucha do ucha. Dziękuję jeszcze raz! :* A treść tego liściku zachowam dla siebie. :p
Dzisiaj jakoś tak było normalnie. Byłam u lekarza, znowu noga mi się rozwaliła. Ale będę żyć. Nawet mi dr Sławek złożył życzenia. Lubię gościa. Zna się na rzeczy, jest miły i w ogóle. Aż się miło (jeśli w ogóle można iść do lekarza z... radością?) idzie do gabinetu.
Jutro jest przewidywana jakaś... impreza (RODZINNA)? No, będą ludzie. 
Read More

środa, 6 kwietnia 2011

jutro

No tak, jutro moje urodziny, ale ja chyba zaczynam przeżywać coś innego. Już niecały tydzień i egzaminy. Szlag by to jasny trafił, wcześniej się nie bałam, no! Teraz tak jakoś przyszło i nie chce odejść. Moja osoba we wtorek o 8:50... To dopiero będzie poezja śpiewana, cholera. A żeby było jeszcze śmieszniej, to po egzaminach rekolekcje o 11:00. Tak, chyba po to, żeby pomodlić się o dobre wyniki.
I czemu punkty z egzaminu z języka nie wliczają się do ogólnej punktacji, no?!
Read More

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

3 dni

Nie lubię tego. Tego, kiedy nie wiem, na czym stoję. Tak, niewiedza jest okropna. Vis maior. 

I niespodzianki są fajne. Tylko, że ja z natury niecierpliwa jestem, więc oczekiwanie jest dla mnie torturą. Ale wytrzymam, tak.

I chcę do kina. Na cokolwiek, mam ochotę coś obejrzeć.
Read More

niedziela, 3 kwietnia 2011

4 dni

My się z Ewą dobrałyśmy perfekcyjnie. (wybacz, że napiszę tutaj o naszych wadach, Ewcia) Miałyśmy wyjść o 18:00, ale jakoś tak się przedłużyło... No, to parę minut przed 19:00 była u mnie. Miałam tutaj teraz sypnąć tym zajebistym tekstem Ewki z Lidla, ale zapomniałam, ona też. Zacznę sobie to wszystko zapisywać. No i pani z kasy, która nie dość, że wtrąciła się do rozmowy, wzięła nas za uczennice klasy maturalnej, to jeszcze uwierzyła w to, że na studniówkę nie można wziąć partnera spoza szkoły. Facepalm. I swoją drogą, kojarzę tych dwóch, co za nami stało. Ewa, znasz ich?
Za dokładnie trzy miesiące, kończąc szkołę jedziemy do kraju oliwek, palaczy, ciepła, tańca sirtaki i sera feta. Jeszcze tylko sześć godzin fizyki. Jakie to romantyczne. Aż pójdę zapalić świeczkę. Nie, znicz będzie bardziej adekwatny do sytuacji.
A teraz załóżmy coś takiego. Macie do wyboru: pójść dobrą drogą, ale robić coś, co Was nie zadowala i pójść złą drogą, ale robić to, co Was satysfakcjonuje i co Was w pewnym sensie łechce. (Tomasz, Ty nie odpowiadaj, Twoją odpowiedź znam :P)

Jest 19 stopni, roztapiam się. Zaczynam sezon bluzek na ramiączka. Jest gorąco. 
Read More

piątek, 1 kwietnia 2011

6 dni

Jej, ale tu ciepło. Wreszcie rozpoczęła się normalna wiosna, bez zimnych poranków i chłodnych wieczorów. Ciągle ponad 10 stopni. Niech tak zostanie, proooszę.
Zwykłam zaczynać od tematów szkolnych, więc tak też i teraz niech będzie.
Komentować chemii nie będę, jej zachowanie jest po prostu żenujące. Niestety, wśród grona nauczycielskiego wciąż panuje zasada "Nauczyciel ma zawsze rację. Jeśli nie - patrz punkt pierwszy". Wszystko byłoby OK, gdyby oni wszyscy zawsze mieli rację. A niestety, tak nie jest. Żywy dowód, brnie w swoim poniżaniu się głębiej i głębiej. Ale nie, miałam nie poruszać tego tematu. Nie chcę się zdenerwować w ten piękny piątkowy wieczór.
Z tych pozytywniejszych aspektów życia codziennego. Mamy wiosnę. Za sześć dni są moje urodziny. Kończę 16 lat. I prawdopodobnie rodzice założą mi konto w banku. Nie, nie jestem jakąś rozpieszczoną nastolatką i nie mówię do rodziców "Chcę mieć konto, załóżcie mi!", nie. To ułatwiłoby mi tą całą sprawę z Avonem. Płatności online są zdecydowanie szybsze, wygodniejsze i bez ruszania się z domu. Plus mogłabym sobie założyć konto na Allegro. W sumie nic więcej mi nie potrzeba. No, prócz małych kilku spraw. Ale tego też nie chcę wywlekać na światło dzienne. Niech będzie tak, jak jest. Jest dobrze. Chyba. Mam nadzieję.
Perfidnie mnie dzisiaj wkręcono. Wstaję rano, jak codziennie. Nie ogarnęłam faktu, że dziś jest 1 kwietnia. Wpada mama do pokoju i poważnym tonem "Ala, rozmawialiśmy z tatą w nocy. Postanowiliśmy zgodzić się i wysłać Cię na kurs językowy do Chicago." Na co ja podskoczyłam cała w skowronkach, uśmiech od ucha do ucha, jak małe dziecko. Oczy mi się ze szczęścia zaszkliły. A potem usłyszałam najpodlejsze słowa ostatnich dni... "Nie no, co Ty, dzisiaj tylko 1 kwietnia!". To było podłe i chamskie. Nie chcę tak nigdy więcej. Już raz pół roku żyłam faktem, że zgodzili się na wymianę międzynarodową, to mi powiedzieli w ostatniej chwili, że jednak się nie godzą. Tak samo było parę lat temu, kiedy chciałam mieć psa. Mama dała warunek, że mi go kupią, jak będę wychodzić ze smyczą codziennie rano i wieczorem przez miesiąc. Oczywiście ona nie myślała, że się na to zgodzę i faktycznie będę chodzić na spacery, jak głupia z samą smyczą. Wychodziłam, trzy tygodnie. Po trzech tygodniach tata przerażony faktem, że będą musieli kupić mi psa, zakomunikował mi, że to był żart. Bardzo śmieszny, nie?

Na koniec będą skany najnowszego numeru Vivy. Zajebista wręcz sesja zdjęciowa Mai Sablewskiej. Ona jest niesamowita sama w sobie. Plus dobry fotograf. Zdjęcia są nieziemskie.










Pierwsze i trzecie, moje ulubione! Plus (już nie skan) okładka i jej boskie portki.


Read More

czwartek, 31 marca 2011

tydzień

Nie spałam do pierwszej w nocy, obudziłam się przed szóstą. Tylko po to, żeby uczyć się na sprawdzian z fizyki, którego nie było. Tak, stanowczo takiego obrotu sprawy chciałam.
A dzisiejsza rozmowa przez telefon w nocy... Pamiętam mniej, niż połowę. Jezu, jestem takim plackiem w nocy. Nie idzie mnie zrozumieć, a jednak. Nawet nie pamiętam, czy czegoś nie palnęłam. Miło byłoby, gdybym została uświadomiona, jeśli jednak coś palnęłam. :P
Read More

środa, 30 marca 2011

8 dni

Zaświeciło się światełko w tunelu. O jej, żeby wszystko poszło po mojej myśli...
Po pierwsze primo - jutro sprawdzian z fizyki. Nie umiem jeszcze nic. Tutaj też mogłoby pójść po mojej myśli i mogłaby dać... no, mogłaby.
Po drugie primo - jeśli jutro ktoś przebije mi moje trampki na Allegro, to znajdę, zgwałcę, zabiję i powieszę za jaja. Won mi od nich, one są moje.
Po trzecie primo - ta pogoda ma się utrzymać. Tyle czekałam na możliwość wyjścia z domu w samej bluzie, że nie zamierzam teraz zmieniać tego stanu rzeczy.

I tak bym coś jeszcze napisała, ale między Bogiem a prawdą, to mam mnóstwo rzeczy do zrobienia tego wieczora. Począwszy od nieszczęsnej fizyki, kończąc na podaniu na polski.


Zawiało mi wakacjami w pokoju...
Read More