wtorek, 3 czerwca 2014

“To travel is to live.”

   Słowa zawarte w tytule napisał sam Andersen w swojej autobiografii. Wystarczająco krótkie, by zmieścić się w tytule. Mocne zarazem. Bo każdy szuka swojego miejsca na Ziemi. Jednym zajmuje to więcej czasu, innym mniej. Są też tacy, którzy poświęcają na tę czynność całe swoje życie. Zastanawiam się, do której grupy ludzi się zaliczam i dochodzę do wniosku, że na razie aspiruję, by być tą, która do końca życia będzie żyć na walizkach. Zabawne, bo sama zrezygnowałam ze swoich planów posiadania biura turystycznego na rzecz posiadania rodziny i stałej sytuacji życiowej. No, ale wybiegam zdecydowanie zbyt daleko w przyszłość. Chciałabym mieć pewność, co zjem jutro na obiad, a co dopiero mówić o życiu po studiach.
Wiem natomiast, co robiłam w minionym czasie. Przez kilka dni w maju wstawałam zdecydowanie zbyt wcześnie, zdecydowanie ze zbyt dużym luzem szykowałam się przed lustrem, by potem pójść na zdecydowanie zbyt rozdmuchiwany egzamin, jakim jest egzamin maturalny. Z perspektywy czasu patrząc, matura to nic. Naprawdę. Starsi znajomi mówili mi to samo, ale puszczałam te słowa mimo uszu, a teraz sama je powtarzam. To było jak kilka większych sprawdzianów. Sęk tkwi w tym, że jak zawalisz sprawdzian, to przy najgorszych wiatrach nie będziesz go mógł poprawić i w efekcie zostaniesz z jedynką i mało pobłażliwą miną nauczyciela. Jeśli zawalisz maturę, to... zawalisz sobie plany dot. studiów i możliwe, że cały najbliższy rok. Wybór należy do Ciebie, przyszły maturzysto. Z mojej strony radzę się po prostu nie spinać i wykorzystać te kilka ostatnich miesięcy jak najlepiej. Matura to bzdura! Owszem. Ale to i tak nie zwalnia Cię od napisania jej jak najlepiej. Dla siebie. Nie dla mamy, taty, babci czy nauczyciela. CHOLERA, pora porzucić ten moralizatorski ton i wspomnieć o... wakacjach. 


   Pamiętam, jak jakieś trzy, może cztery, tygodnie temu któraś z dziewczyn rzuciła pomysł wspólnego wyjazdu. Brzmiało to wtedy tak abstrakcyjnie jak fakt, że te matury kiedykolwiek się skończą. Ale one się skończyły. 23 maja o godzinie mniej więcej 11:00 usłyszałam, że maturę ustną z języka angielskiego odwaliłam na 100 %. Wtedy zeszły ze mnie resztki ciśnienia i mogłam zacząć w pełni myśleć o tym, że tego samego dnia kilka minut po 22:00 odjeżdżam z Dworca Kaliskiego do Kołobrzegu. I pojechałyśmy. Z tego miejsca chcę gorąco pozdrowić pewnego faceta, który jechał tym samym PKS-em. Historia jego życia, opowiadana przez telefon przez przeszło pięć godzin była na tyle fascynująca, że Ilona Łepkowska nie powstydziłaby się użyć jej w jednym ze swoich seriali. "Robiła więcej lodów niż Algida" zostanie w mojej pamięci na długo. "Wiesz, ja też nie jestem święty. Od zera do bohatera" będzie brzmiało w moich uszach w chwilach porażek. A teraz serio - jeśli jakimś cudem to czytasz, to chociaż powiedz, jak Ci się z tą dziewczyną układa :)
A potem dojechałyśmy. Pogoda w kratkę, co nie przeszkodziło mi się spalić, cierpieć i dawać się spryskiwać Panthenolem. Było słońce, piasek. Był deszcz i wiatr (choć w sumie to mało powiedziane zważając na fakt, że pewnego popołudnia widziałam urwane konary na samochodach). Były nowe znajomości, były nowe miejsca. Były tosty na śniadanie, obiad i kolację. Były rowery, siłownia. Były setki kalorii spalone przez śmiech, bo jak się w takim towarzystwie nie śmiać. Do bólu :) Był i Saksofon. I nie byłabym sobą, gdybym do niego nie poszła przynajmniej raz. Szkoda, że okazał się klapą. Zajebistą klapą.
Resztę zostawię dla siebie, dla nas. Bo jak to mówią - what happens in Kołobrzeg, stays in Kołobrzeg. A zadziało się dużo... ;)

PS Ktoś w komentarzu pytał o moją historię bycia Au Pair. Niestety została odłożona w czasie o rok. Dlaczego? Na tę decyzję złożyło się mnóstwo czynników, ale głównym była chęć rozpoczęcia studiów i świadomość, że wracając kiedyś ze stanów, będę miała w istocie do czego. Do jakiegoś mieszkania, które będzie na mnie czekało w Krakowie i do studiów, które już będą rozpoczęte.

5 komentarzy:

  1. mam dość nietypowe pytanie ;) w jakim programie zrobiłaś tytuł bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dorzucam się do pytania, mnie również się podoba:)

      Usuń
    2. Photoshop :) Ale można taką grafikę zrobić też w czymś prostszym i darmowym - PhotoFiltre Studio.

      Usuń