jak mi nie padnie komputer przed końcem pisania tego posta, to będzie 1:0 dla mnie
Wstaję rano (rano, 6:40), idę do kuchni spojrzeć na termometr. Kurwica mnie strzela, bo widzę 13 stopni pod zerem. Jak tu teraz doprowadzić się do porządku i z uśmiechem na ustach wyjść z domu za dwie godziny? No nic, szybka kawa, jogurcik, łazienkowe sprawy i przed dziewiątą byłam już poza domem. Ale przed jedenastą zaczęło się rozjaśniać. Wyszło słońce. I to wtedy, siedząc z farbą na głowie, zaczęłam rozkminiać, że w sumie, to ta minusowa temperatura ładuje mi akumulatory. Dzień był (i trochę poniekąd nadal jest) senny, ale teraz wreszcie czuję, że coś zaczyna. Coś dobrego. Chyba wiosna wreszcie zawitała w mojej głowie. Oby zagościła na długo.
Starzeję się.

Nie da sie ukryc, ze nie jestes juz moja mala dziewczynka, ale mysle, ze im jestes starsza, tym masz wieksze szanse u BJ
OdpowiedzUsuńAż chce się częściej zaglądać na Twojego bloga dzięki stylowi, w którym piszesz :) To fantastyczne!
OdpowiedzUsuńŚwietny blog! ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie http://www.makeup-yourfriend.blogspot.com/
Pozdrawiam ;d