Pierwsza jest już mocno widoczna. Poprzedni layout na alniac.com (wcześniej jeszcze na domenie Bloggera) był tutaj ponad dwa lata, jeśli moja jeszcze dość młoda pamięć mnie nie myli. Zrobiłam go sama i byłam z niego cholernie dumna, ale od pewnego czasu chodziły mi po głowie myśli o zmianach. Chciałam czegoś prostego, przejrzystego, minimalistycznego, czystego, a do tego klasycznego. Niby nic trudnego, a jednak przez dobre kilka tygodni nie mogłam dojść do tego, czego stricte oczekuję. I wreszcie znalazłam coś, co spełnia niemalże wszystkie moje wymogi i wizje.
Znacie Tomka Tomczyka? Nie? Może Kominek Wam coś podpowie. Już coś świta? Dobrze, więc przejdę do brzegu. Ten facet, który na przełomie zeszłego i obecnego roku zastosował mały/duży rebranding (niepotrzebne skreślić w ramach uznania) na swoim nowym blogu zamieścił dość długi tekst. Nie lubię długich tekstów, bo zwykle po trzecim akapicie jestem już znudzona i wyłączam zakładkę szybciej, niż o tym pomyślę. Z Tomkiem było inaczej, bo odkąd pamiętam, odkąd pierwszy raz weszłam na Kominek.es, każdy tekst czytałam do ostatniej kropki. To nie znaczy, że wszystkie były wybitne i zmieniały moje życie (bo i nie takie są chyba zamiary Tomczyka). Po prostu gość ma podobny sposób myślenia o życiu, jakkolwiek poważnie to właśnie nie zabrzmiało. No i podobne poczucie humoru. Ale wracaaając. Tekst, o którym wspomniałam kilka zdań wcześniej, jest o tematyce, jaka jest podejmowana przez dużą część blogosfery na początku stycznia każdego roku - o marzeniach, postanowieniach, życiowych zmianach. JasonHunt, bo taką marką obecnie posługuje się Tomczyk, wspomniał o regule Tylko Jeden Rok. Pozwolę sobie go zacytować, a cały tekst jest do przeczytania pod »tym linkiem«.
"Reguła Tylko Jednego Roku sprowadza się do prostej idei: przed tobą 365 dni, w trakcie których musisz rozpocząć realizację wszystkich marzeń.Wszystkie zapisujesz, jeden pod drugim i – teraz najważniejsze – ustalasz datę, kiedy rozpoczniesz realizowanie każdego z nich.Jeśli nie jesteś w stanie ustalić daty, nie zapisujesz tego marzenia.
Całkiem trafne. Całkiem wiarygodne. Chyba spróbuję, bo w końcu po coś kupiłam ten notes, w którym mam zapisywać rzekomo złote myśli.Jeśli czegoś nie jesteś w stanie zacząć w ciągu 365 dni, nie zapisujesz tego.Jeśli to coś, czego już raz się podjąłeś i poniosłeś porażkę, nie zapisujesz tego.Z tego względu na starcie odpadają typowe noworoczne postanowienia o trzymaniu diety, zdrowym trybie życia czy znalezieniu miłości. Na te bzdury zrób sobie osobną listę. Dopóki lista nie będzie pusta, 366. dzień w twoim życiu nie istnieje. Nie możesz zaplanować niczego ani na ten dzień, ani na kolejne."
I już wiem, że oprócz książki Lekko Stronniczy. Jeszcze więcej muszę kupić Bloger i Social Media.

Realizowanie marzeń objętych datą początku lub końca zawsze kończyło się dla mnie fiaskiem. Największe z nich udało mi się spełnić tylko pod jednym warunkiem - praca nad ich osiągnięciem i to właśnie z efektów tego jestem najbardziej zadowolona, a nie z założonej daty ich realizacji. Tak samo jak diety nie zaczyna się od poniedziałku, to postanowień noworocznych nie zaczyna się od... nowego roku. Dla wielu rzucanie palenia od pierwszego stycznia kończy się porażką. Chyba, że w planie "365" rozchodzi się o kupno wymarzonego psa córce na urodziny - wtedy taka drobnostka wymaga najmniejszego nakładu sił i z pewnością się uda, jeżeli tylko po drodze do schroniska nie wybuchnie w samochodzie bomba-pułapka.
OdpowiedzUsuńWyzwane trudne, bo ciężko znaleźć coś, czego człowiek w życiu nie próbował (i nie poniósł przy tym porażki), może jednak ci się uda jego realizacja. Jednak nie wiem czy notes będzie oddziaływał tak ogromną siłą odśrodkową, że będzie ci przypominał i o dacie, i o celu, który sobie założysz, a co najważniejsze - w chwilach słabości potrafił przekonać, że jednak wciąż warto.
Życzę powodzenia i pozdrawiam.
Mam nadzieję, że dam radę i wytrwam. Nie. Ja to wiem. Tylko wtedy jest szansa na powodzenie :)
UsuńRównież pozdrawiam.
Co do długich postów mam to samo. Odechciewa mi się po pierwszym "rzucie oka" (a jak wiem dodatkowo, że będą o niczym to odechciewa mi się dwukrotnie). Tekst p Tomczyka przeczytałam i zanim się obejrzałam był już koniec. Nie zaskoczę, bo się z nim zgadzam! :P Kolejne niedotrzymane postanowienie o rzuceniu palenia, schudnięciu, czy, co gorsza, znalezieniu miłości (jakby to się robiło na czas) demotywuje do kolejnych działań. W ogóle cały ten bum na postanowienia noworoczne to jakaś lipa. Tylko raz w roku można sobie stawiać nowe cele? A dlaczego by nie zacząć od środy 14-go ? :)
OdpowiedzUsuń