Zapowiadają się jedne z tych bardziej wyjebanych w kosmos ferii ever. Powinnam się właśnie pakować, bo jutro uderzam do Krynicy. No ale jakoś tak mi się przysnęło dłużej, a kolej priorytetów musi zostać utrzymana - najpierw przyjemności, później obowiązki. Nastąpiła mała zmiana planów w sobotę, czego konsekwencjami był bolący żołądek, ale nie żałuję. Cztery godziny z tak popieprzoną personą... Kocham Cię. Nic nie jest jeszcze dopięte na ostatni guzik, ale ona da radę. Osom party się szykuje. Wczoraj. Wczoraj też się widziałyśmy. Nieco w innym gronie, ale no ten... Niedziela była miła.
Kuba, fajne masz basy w samochodzie!
0 komentarze:
Prześlij komentarz