sobota, 5 listopada 2011

No, tośmy sobie pogadali na Skype. Godzinka z Żorami szła normalnie, dopiero potem przyszedł ten rybak z Koszęcina i zaczął mi fale robić. Następnym razem połowy zostaw na inne okazje i siedź przy mikrofonie jak normalny człowiek. :P

Co jest? Koniec soboty, mam full do nadrobienia, leżą skany na pulpicie, ale ciężko mi się wziąć w kupę i zacząć pisać. Ale trzeba. Trzeba, bo chcę mieć dobre oceny i załapać się na wymianę, right? Right, więc dupa w kupę i do roboty.

No, a jeszcze dodam, że byyyć moooże fajny projekt rozpocznę za jakiś czas. Wszystko jest w fazie negocjacji, ale jak już będzie coś pewnego, dam znać. Oby wypaliło, bo to coś, co zawsze mi się marzyło. Ale papierowa robota, ech.


Chcę lodowisko, chcę kakałko, chcę -15'C, chcę parę z ust, chcę sanki.

0 komentarze:

Prześlij komentarz