miesiąca minie o północy. Zleciało, że szok. Aż mi się zapomniało, szczerze powiedziawszy, o tym blogu. Ktoś mi dzisiaj rano skutecznie przypomniał, kiedy to biegłam do szkoły, jedząc śniadanie. Dziesięć dni roboczych lekcji minęło. Mogę już coś opowiedzieć.
To, że Pani Profesor Jej Mość Od Historii najchętniej bym zrzuciła ze schodów jest oczywistością. Dzisiaj dołączyła do niej Pani Lucynka. No cóż, widać jakie jest moje zamiłowanie do nauczycieli przedmiotów humanistycznych. Kristofer jeszcze ciągnie, ale jego żarty i docinki z lekcji na lekcję stają się coraz bardziej nudne i przewidywalne. Gęba poszła na zwolnienie = nie zdam z chemii.
Szkoła nawet mi się podoba. Jest miło. Super ludzie, otoczenie. Asia pewnie tego nie przeczyta, bo nie zdążyłam jeszcze jej uświadomić, że istnieje coś takiego, co właśnie czytasz, ale chciałam zdementować plotki, jakobym miała super wielki fetysz stóp. Wolę dłonie, hyhy. Zapomniałabym dodać, zajebisty radiowęzeł. I kawka. ♥
Nagraliśmy sobie podcast, posłuchaliśmy go sobie, wrzuciliśmy (no dobra, okej, Jakub wrzucił) na Wrzutę i heja. Przeboleję mój głos od siedmiu boleści, fajnie było. Bo zaczął się czwarty sezon 90210, właśnie zasysam odcinek. Jeśli się wciągnę (a najprawdopodobniej tak będzie), znowu przestanę spać po nocach. Już w wakacje tak było, jak w Zakopanem się natknęłam na bysiowe audycje. Cholera, mamy rok szkolny, muszę ograniczyć swoją dobę do jakiejś... trzeciej w nocy? Byłoby super, cztery godzinki snu i do szkoły. I do czwartej, powrót i znowu. Taki kołowrotek.
Kiedy mamy jakąś dłuższą przerwę świąteczną?
PS. Chciałam jeszcze dodać, że nie jestem fajtłapą, ani brudasem, a to, że się ubrudziłam śniadaniem w drodze do szkoły, nic nie znaczy. Tak, to do Ciebie. :P
który to kristofer? nie ogarniam tych ludzi.
OdpowiedzUsuń