Nie lubię, nienawidzę wręcz, kiedy ktoś robi mnie w chuja. Już nawet nie chodzi o to, że zwalniałam się niepotrzebnie z lekcji, ale stanie jak słup soli we Włókniarzu po nic nie było zajebistym doświadczeniem.
I tak sobie teraz przenoszę wszystko z laptopa na stacjonarny pendrivem 8 GB, bo nie mam dysku zewnętrznego i nie potrafię skonfigurować połączenia LAN. I tak kopiuję muzykę, której nie słuchałam od miesięcy. I tak doszłam do wniosku, że każdy miesiąc mojego ostatniego roku ma własną ścieżkę dźwiękową. I to takie fajne jest, bo jak słucham danego zespołu, od razu na myśl przychodzą mi wydarzenia z danego miesiąca. Styczeń - kwiecień to bardzo burzliwa płyta by była.
0 komentarze:
Prześlij komentarz