AND THE LOVE KICKSTARTS AGAIN
Zdecydowanie nie lubię tego uczucia, kiedy wracam do domu, ledwie coś zrobię, przychodzi wieczór i siedzę z myślą, że mam do COŚ do zrobienia. W sensie szkolnym. Paradoksalnie lubię po części samo chodzenie do szkoły. Tym bardziej, że jest nowa klasa, fajna klasa (o czym wczoraj zresztą pisałam). Chociaż tutaj muszę wspomnieć, że do cholery jasnej, skoro wszyscy tacy wygadani na Facebooku, to czemu na szkolnym korytarzu milczą jak zaklęci? Akurat ja, Ala i Damian jakoś ogarniamy, ale reszta... No cóż, mam nadzieję, że to tylko tymczasowe. Ale wracając do tematu - stanowczo nie lubię tego, że muszę coś robić w moim czasie wolnym. To ma być czas na odpoczynek od szkoły/po szkole, żeby nabrać sił i energii na kolejny (teoretycznie pracowity) dzień w szkole, tak? To dlaczego zalewają (no może nie jeszcze, ale wkrótce z pewnością) nas masą zadań, ćwiczeń, nauki itd.? Czy szkolny program nauczania, jak sama nazwa wskazuje, nie powinien być realizowany W SZKOLE? No tak, ale tak to już jest, że samo szkolnictwo jest na tyle rozwinięte, że to po prostu niemożliwe. Kurwa.
Where is Konewka? - cytat dnia dzisiejszego, język angielski, konwersacje
Miałam w sumie napisać coś a propo wymienionego na górze cytatu z piosenki, ale się powstrzymam. Zawijam odrabiać lekcje (?!). Tak, odrabiać lekcje... Ale jeszcze przejrzę forum, Facebooka, sprawdzę, co na Poplerze, Pudelku, Kwejku, Byście?, zajrzę na Lasta, ściągnę jakąś aplikację na iPoda, w sumie Google+ by obejrzeć i jeszcze coś tam...
Dobranoc!
0 komentarze:
Prześlij komentarz