I po co ja tu siedzę? Powinnam się ogarnąć, wziąć do roboty. Idę po najmniejszej linii oporu i chociaż z pozoru jest to łatwe i wygodne, to później dostanę po dupie. I niby mogłabym zrobić teraz zwrot o 180 stopni, mogłabym coś tam zmienić i naprawić, to mi się najzwyczajniej w świecie nie chce. Jestem takim pierdolonym życiowym leniem w każdej dziedzinie życia codziennego. No, to chyba pozostanę z tym stanem rzeczy na razie.
Od paru dni chodzą mi po głowie przyjemne myśli. I nie są to bynajmniej jedynie myśli erotyczne. Bo sobie coś uświadomiłam. Jest coś, do czego chcę w życiu jednak dążyć. MAM jakieś cele, które chcę osiągnąć. No, ale to kosztowało, kosztuje i będzie kosztować ciągle. W takim razie, wciąż pozostając życiowym leniem, muszę spiąć poślady i iść po swoje. Coś, co mi się należy.
I mam dziwne wrażenie, że druga część postu jest totalnym zaprzeczeniem pierwszej, ale to naprawdę ma sens. Przynajmniej w mojej głowie. Ze świadomością tych wszystkich faktów.
Karolinko, zaobserwowałam. Ewo, jestem z Ciebie dumna.
A teraz idę dalej pisać polski i matematykę. Dobranoc, dziękuję. To już setny post. Było ich wiele, wiele więcej, ale nastał taki moment w moim życiu, że musiałam poprzednie pokasować, bo poznałam Ciebie, lol.
0 komentarze:
Prześlij komentarz