piątek, 30 marca 2012

Takim sposobem minął kolejny tydzień. Kolejny tydzień z życia. Nie będę powielać schematu dygresji na temat przemijania, jak to napisała u siebie Ewa, bo w sumie nie ma już sensu, ale to cholernie prawdziwe. Za pięć lat będę śmiać się z siebie, mając przed oczami obraz 17-letniej Ali, ale tak to już jest. Chyba nie w tych kręgach społecznych w tym wieku ma się samoistną sielankę. And you know what? Wbrew pozorom przystaję na to, co jest. Jakoś nigdy nie chciałam zostać próżną i rozpieszczoną dziewuchą, której rodzice srają forsą, ma wszystko, czego zapragnie etc. Podoba mi się obecny stan rzeczy MIMO WSZYSTKO. Patetycznie mówiąc - mam wokół siebie wspaniałych ludzi, często gęsto wspaniałą atmosferę. No, lubię swoje życie.
A wracając do bardziej przyziemnych rzeczy, to po raz kolejny stwierdzam, że nawet jeśli nie jestem wzorem pedantycznego człowieka, który wszystko ma zapisane w terminarzu na kilka miesięcy do przodu, tak nie lubię mieć niejasnych sytuacji. Bo tak to na przykład jest z tym całym wyjazdem za niecałe dwa tygodnie. Jak na kilka miesięcy wstecz żyłam pewnym faktem, że mogę się pakować, tak teraz, tak z dupy nagle wyskoczyło milion powodów, dla których powinnam zrezygnować. I bądź tu człowieku mądry...

Czytnik e-booków czy namacalny papier? No i tu jest kolejna zagwozdka na przyszłe dni.


PS. Piszesz do mnie, że jesteś na dworcu w Piotrkowie w celu, żebym tam do Ciebie przyjechała czy jak? No bo chwalenie się zwiedzaniem atrakcji turystycznych tego miejsca jest co najmniej bezcelowe. :D
Read More

piątek, 23 marca 2012

czwartek, 22 marca 2012

poniedziałek, 19 marca 2012

niedziela, 18 marca 2012

sobota, 17 marca 2012

No, powiem w sumie, że podoba mi się ta pogoda. Wreszcie można wyjść z domu zakładając jedynie buty i zarzucając bluzę czy sweterek. Wszystko pięknie i ładnie, ale w poniedziałek znowu pięć stopni.



Dwa wesela, trzecia duża impreza. Fajny ten rok 2012!
Read More

piątek, 16 marca 2012

Pokłuli mnie dzisiaj, lekkie zawroty głowy, mroczki przed oczami. W sumie norma.
Pięknie jest za oknem. Tak słonecznie, tak ciepło, tak wiosennie. A ja muszę siedzieć w domu, bo tak to już jest, jak ma się nauczycieli za rodziców. Bylebym się wyrwała dzisiaj wieczorem. Bo jak nie, to sobie tego nie daruję.
A jeśli chodzi o Monique, to pozostaje mi tylko chyba się roześmiać. Co za kobieta... Z pewnością nagram reportaż siedząc sama w domu, bez pozostałych ludzi z klasy. Punkt za błyskotliwość! Ręce opadają. 
Read More

wtorek, 13 marca 2012

Osom dzień wręcz. Osom.


Mam taki strasznie dziwny humor. Stan emocjonalny chwieje się na granicy radości i realizmu. Wszyscy coś ode mnie chcą. Dni Narodów nadal nieogarnięte. Wszystko na głowie Ziółkowskiej. Tak, napiszmy jeszcze najlepiej do ambasady Zjednoczonych Emiratów Arabskich z prośbą o sponsoring. Bo ja nie mam co robić. A co, scenariusz też sobie napiszę na jutro, bo przecież sprawdzian z fizyki to tam małe piwo. Tak, Ziółkowska może wszystko.
Co nie zmienia faktu, że dzisiejszy dzień spędziłam wyborowo. Wybrana została farba dla Ewy, złocisty blond. Jutro się kłujemy.
A generalnie jest dziwnie. Dziwne napięcie. Nieswojo się czuję. Oby to minęło, bo nie jestem przyzwyczajona do tego typu sytuacji. Byle do piątku/soboty.

Read More

poniedziałek, 12 marca 2012


BUM. Prysło.
Dobrze, że zakupy są lekarstwem na wszystko. Tylko pieniądze mogłyby się nie kończyć. Słowa mogłyby mieć zawsze sens, a myśli winny być logiczne. Tymczasem siedzę, spłukana, gadam bez sensu sama do siebie i przywołuję w głowie pewne fakty.
Wstać, przeżyć, pójść spać. Tego się ostatnio trzymam i średnio na tym wychodzę. Milion myśli na minutę, bolące stawy, opadające powieki, ciągła nerwica. Chcę wysiąść z tej karuzeli zdarzeń. Chcę, żeby ktoś to do kurwy nędzy zatrzymał, zanim spadnę.
Brakowało mi kogoś takiego. Kogoś, przy kim mogę być sobą. Kogoś, przy kim łzy nie są powodem do wstydu. Kogoś, do kogo mogę zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Kogoś, kto rozumie mnie bardziej, niż ja sama. Kogoś, kto kocha bez względu na wszystko. Kogoś, kto jest. Dziękuję, Ewa, że jesteś.


Odchodząc od tej mojej emocjonalnej rzygowiny, to kolejnym przerażającym faktem jest to, że tak jak chciałam, żeby wakacje były od zaraz, a szkoła skończyła się za parę dni, tak teraz marzę o wydłużeniu dni w miesiącach. No ja się po prostu nie ogarnę. ZA DUŻO. Wyliczyłam 22 dni robocze w szkole do końca kwietnia. Maja nie liczę, bo to bez sensu, a czerwiec to... No nieważne, czerwiec to wakacje. Włączam piąte obroty i biorę się za to. Za siebie.
Read More

środa, 7 marca 2012

poniedziałek, 5 marca 2012

U la la, dancing in the dark.
Kolejny łyk Żywca. Niegazowanego. Przed oczami staje mi obraz tego, co jeszcze muszę zrobić. Jeśli przetrwam wtorek i środę, możecie mówić na mnie Nieśmiertelna Ziółkowska. Jedyne co mnie pociesza, to jest fakt, że za równe trzy tygodnie robocze rozpoczną się dwa tygodnie wolnego. W maju kolejne. I na dobrą sprawę koniec roku. Teoretycznie jest fajnie, ale patrząc realnie, to został tylko marzec, żeby zwiększyć obroty i wziąć się do roboty. To jest chyba pierwszy raz od rozpoczęcia roku szkolnego, że chcę, żeby czas trochę zwolnił. Żeby miesiąc miał 50 dni, a nie 31. Tym bardziej, że niektóre kwestie czarno widzę.
Jutro threesome. Dobra kawa, dobra gadka. I jeśli to czytasz, to dzisiaj, kiedy za mną szedłeś, to zrobiłam to specjalnie. Taki tam żarcik. Ale przecież uwielbiasz podłą wersję Ziółkowskiej, czyż nie?
Read More

niedziela, 4 marca 2012

Raz, dwa, trzy, od dziś Facebooka nie masz TY!
Od dzisiaj zapraszam pod numer GG, telefonu, pod adres e-mail (sprawdzam kilka razy dziennie, więc no problemo) i Twittera. Na dole widnieje już piękny widget. Jak i super pro elo elo reklama bloga Ewy. Będziemy sławne jak Włodziu i Karolek.
Przejrzałam stare zdjęcia i dostałam konkretnego kopa wewnętrznego połączonego z nieziemskim motorem dopingowym. Jak nie teraz, to kiedy? To nigdy. Więc bierzemy dupę w troki i trzeba to ogarnąć. Girls run the world. 


Read More

piątek, 2 marca 2012

czwartek, 1 marca 2012


Ziółkowska czyści kartę pamięci telefonu z niepożądanych zdjęć. Na górze widnieje jedno z nich. Takie tam po rozmowie z Ewą.
Historia lubi się powtarzać. Dzisiaj miały miejsce niemalże takie same sytuacje jak te opisane ostatnio. Jakie to miłe i wkurzające zarazem. Mam ochotę coś z tym zrobić, ale nie wiem, w którą stronę iść. Czuję się jak taki saper, który zostaje wezwany do wielkiego wieżowca, w którym podłożono bombę. Musi przeciąć jeden z dwóch możliwych kabelków. Czerwony i niebieski. Jeśli przetnie ten właściwy, tysiące ludzkich istnień zostanie ocalonych. Jak się pomyli, to wszystko się zjebie. Ziółkowska, Ty nie chcesz być saperem. Nie lubisz takiej odpowiedzialności. Ma być tak, jak Ty chcesz, a nie tak, że musisz wybierać.

A co, jeśli przetnę ten zły?
Read More