W przeciągu ostatniego tygodnia umarłam jakoś trzykrotnie. Za każdym pieprzonym razem się podnosiłam. Choć lepiej brzmi "wskrzeszałam".
Oddycham głęboko, stawiam piedestały.
Jeszcze raz. Cześć. Śmiem twierdzić, że jestem człowiekiem sukcesu. Tak po części. Bo jakby nie patrzeć, osiągam w życiu swoje cele. Powoli, po trupach, niejednokrotnie jest ciężko, nawet bardzo, ale dopinam swego. Teraz też tak będzie.
I nienawidzę generalizowania. Wsadzanie ludzi do jednego worka jest jak mówienie "Cola" na Pepsi i Coca-Colę. Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku też, że nie wszystkie dziewczyny lubią "Romea i Julię", wiesz? :D No, ale ja mogę sobie tak mówić/pisać, krytykować innych, a sama nie zachowuję się czasem lepiej. Ale jednego nie dam sobie wmówić - ja nie obgaduję, ja stwierdzam fakty. Swoją drogą, to ciekawe jak środowisko potrafi zmienić osoby nie do poznania. Prawie zawsze sprawdza się przysłowie "Kiedy wpadniesz między wrony, musisz krakać jak i one". Dobrze, że ja mam zajebiste środowisko. Skromna Ala.
The more I see the less I know
The more I'd like to let it go
The more I'd like to let it go
"Mniej wiesz, będziesz zdrowszy" / "Mniej wiesz, krócej będziesz przesłuchiwany" - popieram.
Niedawno ponownie dało się we znaki moje zboczenie do saksofonu. I może "Pjanoo" nie jest czymś dobrym w oryginale, tak ten cover pokochałam całym sercem.
Niedawno ponownie dało się we znaki moje zboczenie do saksofonu. I może "Pjanoo" nie jest czymś dobrym w oryginale, tak ten cover pokochałam całym sercem.
PS Jutro Ala kupuje sobie zegarek. Może wreszcie przestanę się spóźniać na lekcje. :)




