poniedziałek, 23 lipca 2012

chillin'

Nawet nie wiedziałam, że brak Internetu może być tak budujący i fascynujący. Mieszkam sobie na działce, opalam się, czytam książki, a do tego zbieram doświadczenie do CV "umiejętność malowania płotów". Jest miło i przyjemnie, w sobotę wybyw nad morze, później Berlin.

Read More

wtorek, 10 lipca 2012

"The only one thing that is more beautiful than music is silence."

Muzyka towarzyszy niemalże każdemu z nas w codziennym życiu. Mi również. Ostatnio jednak zaczęła zastanawiać mnie jedna kwestia. Jak to jest z tą legalnością i czy statystyczny Polak może sobie pozwolić na całkowite bycie w porządku z artystą.
Parę dni temu przypomniałam sobie, że jeden z zespołów, które lubię, wydał nowy krążek. Przeszło mi przez myśl, żeby wejść na stronę Empiku i sprawdzić cenę. Jestem gadżeciarzem, nie zamierzam tego ukrywać. Z tego też powodu wolę wersje oryginalne, niż tańsze, spolszczone bez exclusive dodatków i innych. Nie wryło mnie w ziemię, jak wtedy, kiedy kupowałam ponad rok temu płytę Bon Jovi za przeszło 80 zł, ale 52 zł też piechotą nie chodzi. Biorąc teraz pod uwagę, że chciałabym założyć płytotekę ulubionych pozycji muzycznych, prędzej bym zbankrutowała, niż dotrwała do połowy. Jeszcze bardziej irytuje fakt, że na zachodzie (tak, zaraz usłyszę słowa krytyki, że "każdy pierdoli, że zachód lepszy, ale w Polsce najlepiej", ale niestety taka jest prawda) płyty można kupić naprawdę za grosze. Ceny są kilkakrotnie niższe. I wiem to z autopsji - byłam, widziałam. Ja wiem, że w Polsce trudno jest się utrzymać, zarobić. Dlaczego więc nie respektuje się nas, konsumentów? Okej, artyści czy wytwórnie chcą mieć zarobek, chcą coś zgarnąć z tej sprzedanej płyty. Dlaczego tylko nie da się nic zmienić? 
Kolejny wątek to dość kontrowersyjna sprawa - piractwo. Z jednej strony horrendalne ceny krążków "zmuszają" to takich czynów, jak pobieranie muzyki z Internetu. Z drugiej pokrzywdzeni są sami artyści. Bo połowa krytykujących nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak jak wszystko u nas droższe jest od zachodnich cen, tak wyprodukowanie muzyki pociąga za sobą większe koszty. Równa się to temu, że ceny są wygórowane. Ale czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić? Czy da się tylko ścigać Bogu ducha winnego Polaczka za to, że nie stać go, żeby wydać dniówkę na płytę, więc pobiera ją z Internetu?
Swoją drogą, to fascynujące, jak było kiedyś. Jedynie domyśleć się mogę, z jaką ekscytacją, z jakim swego rodzaju podnieceniem kupowało się płyty winylowe. Przecież nie było YouTube, nie można było jej sobie najpierw przesłuchać. Nie wiedziało się, czy przypadnie nam do gustu to, co się na niej znajduje. A biorąc pod uwagę sytuacje finansowe ówczesnych obywateli... Nie było kolorowo, a jednak ludzie zdobywali się na to ryzyko. Chciałabym kiedyś coś takiego poczuć. :)

Wiem, że powyżej można wyczytać dużo sprzeczności, ale no taki już ten temat jest. Temat woda. Mi też głośno o pewnych sprawach nie wolno mówić. Cholera wie, kto tu wchodzi. CBŚ się mną zainteresuje i będę pisać posty zza kratek. Ach ci policjanci...

Btw, poczytałam sobie dzisiaj o całym tym związku Cruise'a i Holmes. Co za skurczysyn i patol. Travolta chociaż trzyma język za zębami i nie terroryzuje żony. A miałam go za porządnego faceta.
Read More

poniedziałek, 2 lipca 2012

Wszystko, nic, zawsze

Wszystko się kiedyś kończy. Nadal nie mogę uwierzyć, że są wakacje. Nadal nie mogę uwierzyć, że nie będę się uczyć podczas tych dwóch miesięcy do żadnej poprawki. Pogoda iście letnia jest, powoli zaczynam mieć ją po dziurki w nosie, a to dopiero drugi dzień lipca.
Wszystko jest możliwe.

Nic na siłę. 

Zawsze jest plan B, czyż nie? Tylko niektórym brak chęci czy sił czy odwagi, żeby się za niego zabrać. Są też i tacy, którzy mają dziesięć planów B. Szkoda, że tak są tak chaotyczne. 


WA-KA-CJE
Read More

niedziela, 17 czerwca 2012

In life, as in football, you won't go far...

...unless you know where the goalposts are.
Ten cytat wychwyciłam z któregoś newsa na BBC. Chyba każdy siedzi dzisiaj z grobowym nastrojem po wczorajszym meczu, czyż nie? Ale to nie zmienia faktu, że są i tacy, którzy ani troszkę nie są zdziwieni. Mi tam pasowały Jarzębinki, Oceana w radiu, wszędzie ludzie z wymalowanymi flagami na policzkach, ale nie mydliłam sobie oczu, że my coś możemy osiągnąć. Bo taka prawda. Nie z obecnym (a ponoć już byłym) trenerem, nie z PZPN-em. Nie znam się na tyle, żeby móc się dalej wypowiadać o tej całej szopce, ale jedyne, co mogę jeszcze dodać to to, że pomimo wszystko straszny wstyd, że na własnym Euro, we własnym kraju nie wyszliśmy z grupy nazywanej potocznie "grupą śmierci" czy "grupą marzeń". Ba, zajęliśmy w niej ostatnie miejsce, łapiąc jedynie dwa punkty za dwa remisy. Za duża pewność wygranej. Trochę pokory - i w zawodnikach, i w kibicach.
Czujecie wakacje? Niektórzy mają jeszcze egzaminy na studiach, ale niektórzy za tydzień będą się już pławić w słońcu, sącząc zimne piwko na OSIRze. :) Młyn jest, owszem, ale jest do czego dążyć. Żeby tylko wszystko poszło zgodnie z planem... Miałam poniekąd wspaniałe plany na te zbliżające się dwa miesiące, nie wszystko wypali, część została przeniesiona na za rok (Londyn na przykład). Karolino, jeśli to czytasz, to wiedz, że kiedyś się do Ciebie pewnie wproszę. :):)

Uciekam ponownie do geografii, bo baseny, cieśniny, zatoki i morza świata same do głowy nie wejdą. Nie chciałabym tylko, żeby ta porażka polskiej drużyny wpłynęła na atmosferę na Euro. Cieszmy się dalej, świętujmy sukcesy innych. Jednym z większych plusów Euro w Polsce jest fakt, że może w końcu zaczną odbywać się u nas jakieś koncerty większej rangi, skoro mamy te wielkie stadiony.
Read More

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Patriotism is the virtue of the vicious.

No właśnie. Tak kiedyś powiedział Oscar Wilde. Miał rację mówiąc, że patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią? To temat na głębszą rozmkinę kiedyś, w jakiś leniwy wakacyjny wieczór. Pewne jest jednak to, że teraz, podczas Euro 2012 w Polsce, możemy obserwować coś, co można nazwać "patriotyzmem na pokaz".
Ja nie mówię, że jestem przykładem do naśladowania, jeśli chodzi o patriotyzm. Chodzi mi tylko o to, że straszliwie mocno irytuje mnie sytuacja, kiedy miesiąc temu osoba XYZ miała, mówiąc kolokwialnie, wyjebane na Polskę, zero szacunku do kraju, a z dniem 8.06.2012 br. stała się najgorliwszym patriotą. Należy oddzielić chyba dwie sprawy - zagorzałe kibicowanie drużynie polskiej i bycie patriotą na miesiąc. Bo to trochę niepoważne. Ja osobiście uważam, że nie jest zbrodnią jeżdżenie z flagą na szybie samochodu. Nie jest czymś złym wywieszanie szalików w oknach, ale to jasnej cholery - bądźmy w tym szczerzy.

Kiedy ludzie mają wyrzuty sumienia, albo gdy mogą powołać się na patriotyzm, są gotowi na wszystko.

Tyle. Generalnie chciałam dać tylko wyraz mojemu poirytowaniu. Jeśli kogoś uraziłam, to bardzo mi z tego powodu wszystko jedno.
Read More

sobota, 2 czerwca 2012

I keep on fallin'


Leniwa sobota. Stawiam sobie nowe cele. Jeszcze się wszyscy zdziwicie. Przy porannej kawie się udławicie. :) Nie żebym Wam źle życzyła. I nie chodzi mi bynajmniej o saksofon czy perkusję. 
Zastój zastojem, ludzie mnie denerwują, staję się co raz bardziej mainstreamowa. To takie w moim stylu.
Read More

czwartek, 24 maja 2012

Never too old to love?

No właśnie. Zaintrygował mnie temat z jednego z forów. Czy egoistycznym podejściem jest życie z kimś aż do śmierci, jeśli miłość dawno wygasła, a pozostało przyzwyczajenie, przyjaźń i wspólne cztery ściany? Czy powinno się w podeszłym wieku odchodzić od partnera czy wpsółmałżonka, żeby szukać nowego, gorącego uczucia? Teoretycznie i praktycznie starsi ludzie też mają prawo do flirtu i burzliwego okresu zafascynowania drugą osobą, ale czy to tak łatwo nadrobić po tylu latach rutyny ciągle z tą samą osobą?
Szczerze powiedziawszy nie mam nic przeciwko, żeby starsi ludzie szukali sobie kogoś nowego, ale gdyby spojrzeć na to realnie - mało która osoba z krzyżem doświadczeń na plecach będzie szukać nowych, bądź co bądź, problemów i dylematów. Większość pewnie dla świętego spokoju pozostaje w długoletnich związkach, bo tak wygodniej. Jeśli tylko ludziom jest dobrze z tym, co mają, ja nie mam nic do dodania. 
Miło by było, żebyś dodał coś od siebie w komentarzu, Czytelniku. Kimkolwiek jesteś. :)
Read More