czwartek, 24 maja 2012

Never too old to love?

No właśnie. Zaintrygował mnie temat z jednego z forów. Czy egoistycznym podejściem jest życie z kimś aż do śmierci, jeśli miłość dawno wygasła, a pozostało przyzwyczajenie, przyjaźń i wspólne cztery ściany? Czy powinno się w podeszłym wieku odchodzić od partnera czy wpsółmałżonka, żeby szukać nowego, gorącego uczucia? Teoretycznie i praktycznie starsi ludzie też mają prawo do flirtu i burzliwego okresu zafascynowania drugą osobą, ale czy to tak łatwo nadrobić po tylu latach rutyny ciągle z tą samą osobą?
Szczerze powiedziawszy nie mam nic przeciwko, żeby starsi ludzie szukali sobie kogoś nowego, ale gdyby spojrzeć na to realnie - mało która osoba z krzyżem doświadczeń na plecach będzie szukać nowych, bądź co bądź, problemów i dylematów. Większość pewnie dla świętego spokoju pozostaje w długoletnich związkach, bo tak wygodniej. Jeśli tylko ludziom jest dobrze z tym, co mają, ja nie mam nic do dodania. 
Miło by było, żebyś dodał coś od siebie w komentarzu, Czytelniku. Kimkolwiek jesteś. :)

3 komentarze:

  1. No siema, to ja24 maja 2012 11:14

    ''Przyzwyczajenie, przyjaźń i wspólne cztery ściany''
    Tyle wystarczy, to zbyt cenne, by pakować się w nieznane.

    OdpowiedzUsuń
  2. uważam, że należy zrobić wszystko, żeby to uczucie jednak nie wygasło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy już naprawdę "nie ma co zbierać" i uczucie między dwiema osobami faktycznie wygasło, tkwienie w związku nie ma sensu, a czasem może nawet doprowadzić do zaniku radości życia - bo i skąd ją czerpać, kiedy nie czujemy się szczęśliwi w swoim najbliższym otoczeniu. Uważam więc, że niezależnie od wieku powinno się szukać szczęścia. Niewątpliwie wymaga to pewnej siły charakteru, jednak myślę, że w niektórych przypadkach naprawdę warto się na nią zdobyć.

    OdpowiedzUsuń