poniedziałek, 19 marca 2012

niedziela, 18 marca 2012

sobota, 17 marca 2012

No, powiem w sumie, że podoba mi się ta pogoda. Wreszcie można wyjść z domu zakładając jedynie buty i zarzucając bluzę czy sweterek. Wszystko pięknie i ładnie, ale w poniedziałek znowu pięć stopni.



Dwa wesela, trzecia duża impreza. Fajny ten rok 2012!
Read More

piątek, 16 marca 2012

Pokłuli mnie dzisiaj, lekkie zawroty głowy, mroczki przed oczami. W sumie norma.
Pięknie jest za oknem. Tak słonecznie, tak ciepło, tak wiosennie. A ja muszę siedzieć w domu, bo tak to już jest, jak ma się nauczycieli za rodziców. Bylebym się wyrwała dzisiaj wieczorem. Bo jak nie, to sobie tego nie daruję.
A jeśli chodzi o Monique, to pozostaje mi tylko chyba się roześmiać. Co za kobieta... Z pewnością nagram reportaż siedząc sama w domu, bez pozostałych ludzi z klasy. Punkt za błyskotliwość! Ręce opadają. 
Read More

wtorek, 13 marca 2012

Osom dzień wręcz. Osom.


Mam taki strasznie dziwny humor. Stan emocjonalny chwieje się na granicy radości i realizmu. Wszyscy coś ode mnie chcą. Dni Narodów nadal nieogarnięte. Wszystko na głowie Ziółkowskiej. Tak, napiszmy jeszcze najlepiej do ambasady Zjednoczonych Emiratów Arabskich z prośbą o sponsoring. Bo ja nie mam co robić. A co, scenariusz też sobie napiszę na jutro, bo przecież sprawdzian z fizyki to tam małe piwo. Tak, Ziółkowska może wszystko.
Co nie zmienia faktu, że dzisiejszy dzień spędziłam wyborowo. Wybrana została farba dla Ewy, złocisty blond. Jutro się kłujemy.
A generalnie jest dziwnie. Dziwne napięcie. Nieswojo się czuję. Oby to minęło, bo nie jestem przyzwyczajona do tego typu sytuacji. Byle do piątku/soboty.

Read More

poniedziałek, 12 marca 2012


BUM. Prysło.
Dobrze, że zakupy są lekarstwem na wszystko. Tylko pieniądze mogłyby się nie kończyć. Słowa mogłyby mieć zawsze sens, a myśli winny być logiczne. Tymczasem siedzę, spłukana, gadam bez sensu sama do siebie i przywołuję w głowie pewne fakty.
Wstać, przeżyć, pójść spać. Tego się ostatnio trzymam i średnio na tym wychodzę. Milion myśli na minutę, bolące stawy, opadające powieki, ciągła nerwica. Chcę wysiąść z tej karuzeli zdarzeń. Chcę, żeby ktoś to do kurwy nędzy zatrzymał, zanim spadnę.
Brakowało mi kogoś takiego. Kogoś, przy kim mogę być sobą. Kogoś, przy kim łzy nie są powodem do wstydu. Kogoś, do kogo mogę zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Kogoś, kto rozumie mnie bardziej, niż ja sama. Kogoś, kto kocha bez względu na wszystko. Kogoś, kto jest. Dziękuję, Ewa, że jesteś.


Odchodząc od tej mojej emocjonalnej rzygowiny, to kolejnym przerażającym faktem jest to, że tak jak chciałam, żeby wakacje były od zaraz, a szkoła skończyła się za parę dni, tak teraz marzę o wydłużeniu dni w miesiącach. No ja się po prostu nie ogarnę. ZA DUŻO. Wyliczyłam 22 dni robocze w szkole do końca kwietnia. Maja nie liczę, bo to bez sensu, a czerwiec to... No nieważne, czerwiec to wakacje. Włączam piąte obroty i biorę się za to. Za siebie.
Read More

środa, 7 marca 2012