piątek, 24 lutego 2012

Znowu od nowa. Ile razy jeszcze sobie to powiem? Ile razy będę sobie to obiecywać? Dziękuję za pomoc, rozmowę, ciepłe słowa. Pomogło i pomagać będzie mam nadzieję. Szkoda, że dziś powtórka z rozrywki. Zerkam na tą kartkę i niby wiem, o co chodzi, co jest źle, ale słabo działa.
Proszę, bądź, kiedy Cię potrzebuję.


Read More

wtorek, 21 lutego 2012

piątek, 10 lutego 2012


Chyba kolejne wolne dni spierdoliły mi przed nosem perfidnie. Alka, zrobisz tyle, że się posrasz, ale będzie spoko. Ogarniesz to. Taaak, mów mi jeszcze. Za każdym razem mówię sobie, że nie będę sobie nic obiecywać. Zawsze obiecuję i zawsze na koniec się wkurwiam, że nic z tego nie wyszło. Kobieca natura? Człowieczeństwo? Lenistwo? Cokolwiek, potrafi zepsuć nastrój. 
Used to be fun, lot of hopes, still fun, then reality. Czyżby znów pora na nadzieje? 
Głowa mnie boli. Po niemalże całym dniu spędzonym nad zdjęciami, drukarce, gilotynie do papieru i z głową w monitorze przy edytowaniu zdjęć... Cóż, nie dziwię się mojemu organizmowi tak prawdę mówiąc. A z nim jest chyba coraz gorzej. Nabawię się niedługo anemii, tak coś czuję. 

A odpowiadanie dzieciom z przedszkola "Tak" na pytanie, czy ten pan z tapety na laptopie (Jude Law) to Twój chłopak jest całkiem w porządku. Owszem.
Read More

wtorek, 7 lutego 2012

Nie pisałam ponad tydzień, bo zamarzłam. Ho ho, taki żarcik. Siema, Tomasz. A tak serio, to w górach było na tyle zimno, że strach wyściubić rękę z rękawiczki czy kieszeni od kurtki, dlatego "super artystycznych zdjęć z luszczanki" nie ma, a moje super lansiarskie foto na desce już wisi na Fejsie.
No ale noc z niedzieli na poniedziałek była jedną z najlepsiejszych* ostatnio. "Ewa, będę u Ciebie maks o 17:00", godzina 18:45 - Ala puka do drzwi. Uprzednio zahaczając o sklep na rogu i kupując co nie co, wkroczyłam z tym plackiem na piętro. I się zaczęło... Ło panie, Ewiszon to iście perfekcyjna pani domu. Amfija mogłaby jej buty lizać! Wzięcie aparatu miało swoje dobre i złe strony. Połowa zdjęć to tyłeczek Ewci, a druga połowa to moje... no nieważne. To zdjęcie opisuje wszystko:


I pizza na śniadanie rulez, bo kanapki są zbyt mainstreamowe. 

*Ale pamiętajcie jedno - Omegle po pijaku jest zajebiste tylko do pewnego momentu.
Read More

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Zapowiadają się jedne z tych bardziej wyjebanych w kosmos ferii ever. Powinnam się właśnie pakować, bo jutro uderzam do Krynicy. No ale jakoś tak mi się przysnęło dłużej, a kolej priorytetów musi zostać utrzymana - najpierw przyjemności, później obowiązki. Nastąpiła mała zmiana planów w sobotę, czego konsekwencjami był bolący żołądek, ale nie żałuję. Cztery godziny z tak popieprzoną personą... Kocham Cię. Nic nie jest jeszcze dopięte na ostatni guzik, ale ona da radę. Osom party się szykuje. Wczoraj. Wczoraj też się widziałyśmy. Nieco w innym gronie, ale no ten... Niedziela była miła. 
Kuba, fajne masz basy w samochodzie!
Read More

poniedziałek, 23 stycznia 2012

ŚREDNIOWIECZE, kocham Cię.


Co się dzieje? Armagedon? Nie, armagedon będzie na mojej osiemnastce. Za rok. A teraz cztery dni, ferie, parę tygodni, urodziny w Wielką Sobotę, Londyn, parę tygodni, matury, PARĘ TYGODNI i CZERWIEC. Tamte wakacje miały być fajne, ale te będą jeszcze lepsze. A to, że mi jebie od paru dni, to swoją drogą... Komu to zawdzięczam? Niech się sama przyzna, kreatura potworna.

ZAPAMIĘTAJ, bracie.
Read More

sobota, 21 stycznia 2012

Bry wieczór. Właśnie wróciłam. CO ZA WIECZÓR. 


Bam, bam! Poznałam wielu fajnych ludzi, przeżyłam fałszywy alarm powrotu rodziców Dżoany do domu, kilkurazowe przypalenie parkietu, jaranie starego tytoniu (teraz już wiem, czemu brat mi go łaskawie dał za darmo), rozmawianie niekoniecznie na trzeźwo z Mihauem, picie wina z cukru, jaranie węgielków, oglądanie chorych porno horrorów z zombiakami (a właściwie pierwszego partu, BO JOANNA ZAPOMNIAŁA ŚCIĄGNĄĆ DRUGIEGO) i takie tam normalne rzeczy, które robi się na co dzień. 
Przed chwilą dostaję smsa od Emili:
- Ej, ja mam to wino.
- Nom nom.
- W poniedziałek zerujemy.
- Na długiej przerwie!
- Koniecznie!
Boże, uwielbiam tych ludzi. No uwielbiam.
- Z czego jest to wino?
- Z cukru!

Idę spać. Dobranoc.





A! A wczorajszy, tj. piątkowy, wieczór spędziłam z EWĄ. Wiedziałam, że to się tak skończy, placku! Wiedziałam. Za grosz czego? ASERTYWNOŚCI.

PS Zdjęcia jutro. Huehue, fajne są :D
Read More