poniedziałek, 23 stycznia 2012

ŚREDNIOWIECZE, kocham Cię.


Co się dzieje? Armagedon? Nie, armagedon będzie na mojej osiemnastce. Za rok. A teraz cztery dni, ferie, parę tygodni, urodziny w Wielką Sobotę, Londyn, parę tygodni, matury, PARĘ TYGODNI i CZERWIEC. Tamte wakacje miały być fajne, ale te będą jeszcze lepsze. A to, że mi jebie od paru dni, to swoją drogą... Komu to zawdzięczam? Niech się sama przyzna, kreatura potworna.

ZAPAMIĘTAJ, bracie.
Read More

sobota, 21 stycznia 2012

Bry wieczór. Właśnie wróciłam. CO ZA WIECZÓR. 


Bam, bam! Poznałam wielu fajnych ludzi, przeżyłam fałszywy alarm powrotu rodziców Dżoany do domu, kilkurazowe przypalenie parkietu, jaranie starego tytoniu (teraz już wiem, czemu brat mi go łaskawie dał za darmo), rozmawianie niekoniecznie na trzeźwo z Mihauem, picie wina z cukru, jaranie węgielków, oglądanie chorych porno horrorów z zombiakami (a właściwie pierwszego partu, BO JOANNA ZAPOMNIAŁA ŚCIĄGNĄĆ DRUGIEGO) i takie tam normalne rzeczy, które robi się na co dzień. 
Przed chwilą dostaję smsa od Emili:
- Ej, ja mam to wino.
- Nom nom.
- W poniedziałek zerujemy.
- Na długiej przerwie!
- Koniecznie!
Boże, uwielbiam tych ludzi. No uwielbiam.
- Z czego jest to wino?
- Z cukru!

Idę spać. Dobranoc.





A! A wczorajszy, tj. piątkowy, wieczór spędziłam z EWĄ. Wiedziałam, że to się tak skończy, placku! Wiedziałam. Za grosz czego? ASERTYWNOŚCI.

PS Zdjęcia jutro. Huehue, fajne są :D
Read More

czwartek, 19 stycznia 2012

wtorek, 17 stycznia 2012

Wyobraź sobie, że masz wielki, gigantyczny kamień w klatce piersiowej. Mówią, że po lewej stronie, ale to tylko taka biologiczna zmyłka. Żyjesz sobie z takim kamieniem na sercu, za każdym pierdolonym razem przy próbie wskrzeszenia w sobie entuzjazmu i radości on staje się jakby tysiąc razy cięższy. To nie to. Uśmiech znika z Twojej twarzy i nie wiesz, co masz robić. Nieudane podchody do zajebistego, nowego życia kończą się tak szybko, jak szybko są rozpoczynane. I nagle nadchodzi moment, w którym ten ciężar spada. Odchodzi, pozostawiając miejsce na odetchnienie, na coś fajnego. Zajebiste uczucie. Polecam spróbować.

W każdym bądź razie mam pięć z informatyki, dwa z polskiego i pięć z pepe na semestr. Dalej kozaczę. Do czwartku. Trolololo, umrę.
Read More

środa, 11 stycznia 2012

Część postanowień noworocznych już chuj strzelił. No na przykład moja obecność o tej porze jeszcze wśród nieśpiących. A miałam chodzić spać o północy... Ale no dwa referaty na WOK już pyknięte, angielski też. Teraz tylko ogarnąć niemiecki i szykować dobrą gadkę na odwleczenie zaliczenia z geo na piątek.
No i co, grunt to położyć lachę na wszystko i robić tak, żeby mi było dobrze. Tak, egoistyczne to dość, ale powoli mam dość robienia innym dobrze, a sama na tym tracąc. Więc zdobędę się chociaż na tyle i przeproszę z góry, jeśli ktoś przeze mnie będzie poszkodowany. So sad, ale straciłam wiarę w ludzi.
Read More

wtorek, 10 stycznia 2012

HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAAHAHHAHAHAHHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAAHAHAAHAHHAHAHAHHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAAHAHAAHAHHAHAHAHHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHA! Ma ktoś ochotę jeszcze rozjebać mi życie? Śmiało, przyzwyczaiłam się już jakoś. No, nie ociągać się, wbijać szpile, gdzie się da.
Read More

niedziela, 8 stycznia 2012

Geologia, układ pokarmowy i krwionośny, miliard słówek z angielskiego, analiza tekstu z polskiego i Iron Maiden w tle. Cóż, po czterech dniach podchodzenia do nauki Ala wreszcie zaczyna się uczyć tego, co powinna umieć już w chuj dni temu. Idę wstawić wodę na kawę, rozkładam książki ponownie i "n-ta próba nauki - #1 scene".

szkoda, że się nie spotkamy, ładnie dziś wyglądam
Read More