SPOILER ALERT - wpis był pisany w nocy, ale w trakcie komputer odmówił posłuszeństwa, więc zakończenie dopisywane było później, dziesięć godzin później.
Właściwie już się kładłam, ale poczułam przypływ tego, co ludzie nazywają pospolicie weną. Za 11 minut wybije godzina trzecia, czyli niestety nie udało mi się zrealizować planu przywrócenia się do normalności. Cóż, gdyby to była pierwsza rzecz, której nie doprowadziłam do skutku, może byłabym zdziwiona. Dziś znów zasnę zbyt późno. Niestety. A pobudka z kurami.
Święta, Święta i po Świętach. Każdy zdycha z przejedzenia. Przypominają się słowa mamy sprzed kilku dni "nie jedz tego, to na Święta", kiedy właśnie o uszy obijają się krzyki "zjedz to, bo się zepsuje!". U sąsiadów za oknem dalej Las Vegas w pełni, śnieg trochę nieśmiało pojawił się dwa dni temu, żeby już całkowicie stopnieć. Ale co za rogiem? Czyżby Sylwester? Czy to czasem nie zwiastuje nowego roku? Ach tak, to ten mityczny moment, kiedy wszystkie kobiety nagle zaczynają chudnąć (a przynajmniej chcą), mężczyźni zmieniają się w kopie Lazara Angelova (a przynajmniej to powtarzają zawzięcie, pijąc piwo przed telewizorem), a babcie... A babcie są szczęśliwe, bo mają w dupie postanowienia noworoczne. Postanowienia noworoczne.
Nie próbuj zaprzeczać. I tak wiem, że Ty też kiedyś miałaś (lub miałeś; nadal liczę, że jakaś część moich czytelników to wysocy i przystojni mężczyźni niczym Ryan Gosling) postanowienia noworoczne. I dokładnie wiem, że zdarzyło Ci się ich nie dotrzymać. To zdarza się każdemu z nas. Jak ospa wietrzna w dzieciństwie. W tym momencie padł mi laptop, ładowarka w pokoju rodziców, a pisanie z telefonu jest wybitnie niewygodne, więc wrócę tutaj z samego rana. Mam nadzieję, że mój mózg nie wywietrzeje do tego czasu.
A może w tym roku Ci się uda? Co Ty na to, żeby jednak dotrzymać stawianych sobie obietnic? Przecież to nie nikt inny tylko Ty je sobie ustanawiasz. Może spróbuj postawić sobie poprzeczkę nieco niżej? Wzrasta wtedy prawdopodobieństwo, że Ci się uda. Gwarantuję, że kiedy usiądziesz za dwanaście miesięcy w fotelu i zauważysz zmianę, będziesz zadowolony jak nigdy wcześniej. Będziesz zadowolony z siebie.
A może w tym roku Ci się uda? Co Ty na to, żeby jednak dotrzymać stawianych sobie obietnic? Przecież to nie nikt inny tylko Ty je sobie ustanawiasz. Może spróbuj postawić sobie poprzeczkę nieco niżej? Wzrasta wtedy prawdopodobieństwo, że Ci się uda. Gwarantuję, że kiedy usiądziesz za dwanaście miesięcy w fotelu i zauważysz zmianę, będziesz zadowolony jak nigdy wcześniej. Będziesz zadowolony z siebie.

Ja właśnie dopracowuję moje ambitne postanowienia noworoczne :))
OdpowiedzUsuńAh chyba sobie odpuszczę tegoroczne postanowienia :) Dam się ponieść z wiatrem :D
OdpowiedzUsuńA ja na przekór noworocznym postanowieniom biorę się za ich realizację jeszcze w tym roku! Żeby nie było :P
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle, to co to za szał na Ryana? Bzzzydal :P
A Jude Law? :D
UsuńPS Niebawem na alniac.com pojawi się wpis dotyczący płci brzydszej (ale przystojnej zarazem!) :)