wtorek, 16 grudnia 2014

Blogmas, dzień 2

   Witam dnia drugiego. Zmęczona, śpiąca, a przynajmniej mam wrażenie, że tak będzie - wpis przygotowuję z kilkugodzinnym wyprzedzeniem z racji na plany, które mogłyby uniemożliwić manualne dodanie posta. 
Co dziś? Przede wszystkim ciężki dzień, bo w wyniku nieprzewidzianych zdarzeń wczoraj wieczorem znalazłam się w Tomaszowie, żeby dzisiejszego poranka wsiąść do pociągu z powrotem do Krakowa. Dokładnie dziesięć (#dziesiątkomania) godzin temu wysiadłam na krakowskim dworcu i ledwo żywa poszłam na zajęcia, na które ani trochę iść nie chciałam. 

   Wspominałam o dziesiątkach. Fajna, okrągła liczba. Symboliczna, jeśli chodzi o alniac.com tego miesiąca. Dajmy więc się jej wykazać i oto poniżej zestawienie Dziesięciu przejawów szczęścia minionych miesięcy.
(kolejność przypadkowa)

1.  Przeprowadzka do Krakowa
Tak, to jedna z lepszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w moim dotychczasowym nie tak krótkim, nie tak długim życiu. Marzyłam o tym od kilku lat i jest to coś, co udało mi się ziścić tylko i wyłącznie dzięki mojej ciężkiej pracy. Nie wiem, czy jest to moje miejsce na ziemi na całe życie. Na pewno chcę zwiedzać, poznawać, co wiąże się niejednokrotnie z dłuższymi pobytami. Zobaczymy, co czas przyniesie. Teraz jest mi tutaj nadzwyczajnie dobrze.

2. Moja uczelnia
Mam wrażenie, że te punkty będą wzajemnie z siebie wynikać. Fakt, że mieszkam obecnie w Krakowie niezaprzeczalnie wiąże się się tym, że dostałam się na studia do jednej z krakowskich uczelni. Nie mam porównania, oczywiście, ale jestem w stanie stwierdzić, że mimo wad, które UEK zdecydowanie ma i nie ma co mydlić oczu, to trafiłam w dziesiątkę. Co do samego kierunku mogłabym polemizować, bo po dzień dzisiejszy nie wiem, czy był to dobry wybór, jednak wiem, że ta konkretna uczelnia to było TO.

3. Zacieśnianie kontaktów mimo dzielącej odległości
Ta osoba wie, że o niej mówię. Nie chcę zdradzać szczegółów, chcę zachować je dla siebie, jednak to bardzo ważny epizod, jeśli chodzi o moje "nowe życie". Nie sądziłam, że to może się udać. A jednak! Do tej pory nam się udaje i wierzę, że będzie tak dalej. Dziękuję.

4. Kolejny cudowny koncert w moim życiu
Jeśli ktoś nie słyszał, że byłam na koncercie The Baseballs w warszawskiej Stodole prawie miesiąc temu, to albo nie ma Internetu, albo nie żyje. Stety albo niestety - musiałam i wciąż muszę dzielić się tym moim małym szczęściem z całym światem. Objawienie, olśnienie, szok i niedowierzanie. Tak opisałabym ten dzień. Statystyki na last.fm mówią same za siebie.

5. Mały sukces
Jakiś czas temu dostałam wiadomość, że uzyskałam wystarczającą ilość głosów od wyborców na uczelni, by stać się częścią Parlamentu Studenckiego, a konkretniej Studenckiej Rady Wydziału. Jako że nie przykładałyśmy się z dziewczynami z koalicji jakoś nadzwyczajnie do promocji naszej trójki, moje zdziwienie było autentycznie naprawdę duże. I to był ten moment, w którym uświadomiłam sobie, że na pewno nie chcę spędzić te kilka lat w Krakowie jedynie "studiując studia". Otworzyła się nowa strona książki.

6. Świąteczny Kraków
Jest piękny, wiecie? Z racji, że ja ogólnie jestem pro-świąteczna i pro-wszystkocoświąteczne, to widząc te wszystkie światełka, choinki, aniołki i mikołaje, cieszę się jak małe dziecko. Galeria Krakowska wygląda o b ł ę d n i e.

7. Świeżak
Przejdźmy do wyjazdów. Ten miał miejsce na początku września. Mnóstwo zdobytych fantastycznych znajomości pozostało do dnia dzisiejszego. Polecam wszystkim przyszłym pierwszoroczniakom. Tak, ja też się obawiałam. Tak, też nikogo nie znałam. Tak, jechałam w ciemno. I co? Choćby mnie przypalali ogniem, nie byłabym w stanie powiedzieć, że żałuję swojej decyzji. 

8. Miniony weekend
Fakt dostania się do PSUEK-u łączy się z wyjazdem szkoleniowo-integracyjnym. A ten właśnie miał miejsce kilka dni temu. Trzy dni, dwie noce. Kolejne świetne znajomości, kolejne godziny śmiania się do bólu (ok, płaczu też), kolejne zdobyte doświadczenie. 

9. Powrót na bonjovi.pl
Musiało minąć kilka miesięcy, żebym znowu postanowiła wrócić na stare śmieci. Tej decyzji też nie żałuję. Wróciły wspomnienia koncertu z 19 czerwca 2013, wróciły stare znajomości, wróciła radość, którą mogę dzielić z ludźmi, którzy czują to samo. To kawałek mojego życia, to zarejestrowałam się tam w kwietniu cztery lata temu i od tamtego czasu to miejsce stanowi dużą część mojego życia - czy tego chcę czy nie. Polecam, wspaniałe uczucie. 

10. Fakt, że mogę tutaj pisać
Za każdym razem, kiedy otwieram okno do pisania, gdzieś w środku czuję "motylki". Lubię to, sprawia mi to radość, a jeśli jeszcze ktoś chce to czytać i odczuwa jakiekolwiek pozytywne emocje przy tym, to to jest właśnie powód, dlaczego to robię. 


   To by było na tyle. Do zobaczenia jutro. Standardowo o 22:00 :)

1 komentarz:

  1. widzę słowa o bonjovi.pl i od razu wiem, że muszę skomentować :)
    miło, że jesteś z nami ponownie!

    OdpowiedzUsuń