Kursor miga od dziesięciu minut i nadal nie wiem, co mogłabym napisać. Wczoraj sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej, przez co byłam wyłączona z życia przez pół dnia i całą noc. Tyle myśli na raz, że głowa pęka. Nie wiem, czy coś tu dzisiaj będzie. Może poczekam jeszcze kwadrans i coś mi wpadnie do głowy. Możliwe, że jutro będzie ciekawiej, bo zamierzam zaczerpnąć trochę świątecznej atmosfery poza Tomaszowem.
Pogoda nas dzisiaj nie rozpieszcza. To coś, co dzieje się za oknem, ani trochę nie przypomina śniegu i mrozu. Okropny wiatr, który psuje fryzury niewinnym kobietom, nie jest atrybutem Świąt. Mżawka, która wdziera się w każdy zakamarek twarzy, psując i tak już delikatny makijaż, też nie jest mile widziana. Gdzie są Święta, ja się pytam? Wiem, że Święta to nie pogoda. Wiem, że Święta to nie tematyczna muzyka, ale niestety jestem tym typem człowieka, który nie potrafiłby w pełni ich odczuwać, dajmy na to, na Florydzie. Australijskie palmy też by mnie nie zadowoliły. Święta to miłość, ciepło (ale to wewnętrzne), rodzina i właśnie świąteczna aura, którą można ukradkiem dostrzegać za oknem. Wracając wczoraj do domu w duchu kpiłam z tego, co puszczają radiostacje. Last Christmas? Serio? Lubię tę piosenkę, ale kiedy ekrany nad drogą wskazują 11 stopni na plusie, to brzmi ona jedynie komicznie. Let it snow (...) tym bardziej.
Ach, nie wierzę, że kiedyś na moim blogu będę mogła porównać siebie do tonącego z przysłowia tonący brzytwy się chwyta. Nie sądziłam, że moją brzytwą będzie temat o pogodzie. Seriously.
A kursor dalej miga. Pora na mnie. Obym jutro obudziła się z większym spokojem wewnętrznym i większymi pokładami kreatywności. Dobranoc.

Obawiam się, że moje #blogmas będzie wyglądało podobnie xD Ale nie tracę nadziei! Tylko muszę sobie po prostu bloggera zainstalować na komórkę, żeby móc umilać Wam sobą czas od 25 grudnia :D
OdpowiedzUsuńHAPPY CHRISTMAS ! Pokładów kreatywności pod choinką ;)
OdpowiedzUsuń