poniedziałek, 3 listopada 2014

irytacja pomieszana z niedowierzaniem

   Już się nie oszukuję, że będę pilną studentką. Po stokroć bardziej cenię sobie zdrowie, które ostatnio daje mi mocno w kość. Znajduję sobie jednak małe przyjemności, które umilają mi czas w te jesienne wieczory. Jutro na przykład wybieram się na koncert Depeche Mode. Do Multikina, bo do Multikina, ale zawsze coś. To będzie mój pierwszy kinowo-koncertowy raz, więc postaram się uaktywnić wszystkie moje zmysły, żeby odczuć to najmocniej, jak się da.

   Podczas kiedy będę się pławić w dźwiękach tak miłych dla uszu, ktoś na świecie przechodzi przez piekło. Piekło w najczystszej ("najbrudniejszej" chciałoby się powiedzieć) postaci. I to nie jedna osoba, bo setki, tysiące. Wczoraj kładąc się spać, mignął mi gdzieś news, że jest nowa informacja dotycząca porwanych w Nigerii dzieci, dziewczynek konkretnie. Przyznam, że byłam tak śpiąca i zmęczona, że wyłączyłam tylko telefon i nie minęło kilka minut, a już spałam w najlepsze.
Zapewne większość z nas, mających kontakt z jakimikolwiek mediami, słyszała o tym, jak pół roku temu islamscy bojownicy z ugrupowania Boko Haram porwali przeszło 200 dziewczynek ze szkolnego akademika. I to nie jest jedyny taki przypadek. To, co wydarzyło się 14 kwietnia 2014 roku, dzieje się cały czas. Co jakiś czas mają miejsce porwania, gwałty, napady, zamieszki i co najgorsze zabójstwa. Nie tak dawno, bo kilkanaście dni temu, w mediach huczało, że jest rozejm. Że jest możliwa wymiana dziewczynek na przestępców, przebywających w więzieniach. I co z tego? W noc z piątku na sobotę Boko Haram opublikowało nowy film, wiadomość do świata, w którym jasno daje do zrozumienia, że wojna trwa, nie ma żadnego ultimatum, dziewczyny są nie do odzyskania, bo przeszły na islam i poślubiły islamskich mężczyzn. Nie rozumiem tego. Ludobójca publikuje w sieci film. Nie pierwszy. I nikt nie jest w stanie go znaleźć, złapać, wyciągnąć konsekwencji. Chyba, że ktoś tu nie chce ich znaleźć, złapać i wyciągnąć konsekwencji. W takim wypadku mam do powiedzenia tylko tyle.

   Nie chcę na swoim blogu roztrząsać politycznych czy religijnych kwestii. Nie chcę udawać, że moja wiedza na ten temat jest tak duża, jak wiedza Bralczyka na temat języka. Nie chcę też stawiać siebie w roli quazi psycho-, socjo-, czy innych -logów. Po prostu szlag mnie jasny trafia, kiedy słyszę, co się dzieje na świecie, podczas kiedy jesteśmy rzekomo tak rozwiniętym społeczeństwem i mamy takie możliwości, a mimo wszystko nikt nie potrafi nic poradzić na bandę zeschizowanych prymitywów (nie piję tutaj do ich koloru skóry, żeby było jasne).

1 komentarz:

  1. Mądre słowa. Niektórzy ludzie zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, kiedy doświadczają tego sami. Inaczej, nie robi to na nich wrażenia i przechodzą obojętnie, a ważne jest, aby to jak najwięcej osób reagowało na krzywdę innych ludzi. wwhatcanisayy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń