wtorek, 1 kwietnia 2014

not so april fools' day

   Myślałam, że 1. kwietnia będzie dniem śmiesznym, ubaw po pachy, żarciki i takie tam. Tymczasem potwierdziły się moje obawy. Zacznę jednak od początku. Cztery (albo trzy) lata temu zainwestowałam pewną pulę pieniędzy w jeden z lepszych sposobów, w jaki można to zrobić. Kupiłam coś, co się zwie iPod Touch i swojej decyzji nie żałuję. Nie będę rozwodzić się nad zaletami i wadami tego sprzętu, bo nie o to mi tutaj chodzi.
Kupował z Was ktoś kiedyś jakieś coś i zaproponowano Wam przedłużoną gwarancję? Nie? A mi tak. Zgodziłam się. Okej, wiem, są zwolennicy i przeciwnicy takich usług, ale mnie niestety pan z RTV Euro AGD dość mocno do tego przekonał i propozycja stała się faktem. Całe cztery (albo trzy) lata zielone cudeńko (bo tak na iCoś wszyscy dookoła mówią) działało bezproblemowo i naprawdę polecam jego kupno. Przyszedł jednak dzień, w którym skorzystanie z wykupionej przedłużonej gwarancji stało się konieczne. Przewertowaliśmy z tatą internety wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu wskazówek, jak poprowadzić rozmowę z konsultantem Ergo Hestii (która nota bene jest nagrywana), by wyjść na tym jak najlepiej. Fakt faktem, że to tata miał być tą osobą, która miała z nim rozmawiać, ale ja czułam nie mniejszą presję i stres przed odrzuceniem zgłoszenia. Nie skłamię, kiedy napiszę, że sklejanie gotowych zdań w głowie przypominało przygotowywanie się do jakiegoś egzaminu (ciśnie mi się na usta do matury ustnej z języka polskiego, ale chyba nie chcę jeszcze podejmować tego tematu na łamach bloga, zbyt wcześnie). Jak już byliśmy względnie gotowi, tata wykręcił numer i "poleciało". Oczywiście trzymając się wskazanych formułek, rozmowa przebiegła sprawnie, miło i dość szybko. Zadziwiająco sprawnie, miło i szybko. Co dalej? Zdjęcie szkody i numer seryjny wysłane na mejla miały zakończyć pierwszy etap POMYŚLNEGO rozpatrzenia sprawy. Co się okazało? Namolny pan konsultant wydzwaniał dzisiaj do mojego rodziciela z pretensjami z dupy wziętymi, cisnął jakimiś informacjami jak z kałasznikowa, żeby na koniec powiedzieć, że sprzęt zostanie wysłany do Bielska-Białej, do serwisu. Równa się to temu, że będzie to regularna naprawa, a nie skorzystanie z usług przedłużonej gwarancji od przypadkowych uszkodzeń. Dlaczego?  Bo mój tata w ferworze rozmowy nie użył słowa klucza, jakim było przypadkowe uszkodzenie. Dalsza część telefonicznej konwersacji była tylko jeszcze bardziej irracjonalna i bezsensowna.
Uchybienie uchybieniem, pomyłka pomyłką, ale wiem, że wszystkie opinie w Internecie na temat szanownych państwa z Ergo Hestii są prawdziwe. Banda pijawek. Jeszcze bardziej denerwuje mnie myśl, że znajomi przedłużający swoje gwarancje w innych firmach nie mieli takich sytuacji i wszystko przebiegało u nich jak najbardziej pomyślnie. No ale niektórym zawsze wiatr w oczy. Nie wiem, co będzie dalej. Jak znam życie, to sprzęt przesiedzi w "serwisie" bez mała miesiąc, po czym przyślą mi go pewnie na mój koszt w niezmienionym stanie. Meh...

   Ale teraz coś, na co czekałam od dawna i wreszcie się zdecydowałam. TATUAŻ :) Malutki, prosty, ale jest. Wracając z Igą koło pierwszej nagle wpadł mi do głowy ten pomysł, sprawdziłam stan gotówki w portfelu i razem z moim mentalnym YOLO zrobiłam to. Mina Gepasa była niewyjęta (dam sobie rękę uciąć, że myślał, że żartuję), kiedy wpadła baba z ulicy z uśmiechem na twarzy, że chce dziarę. Chociaż "dziara" to chyba zbyt duże słowo. Jak wspomniałam - mały symbolik, ale cieszy. Zdjęcie wrzucę, jak tylko spadnie opuchlizna (chociaż nie jest ona duża, co mnie też zdziwiło). FOTAŁKA Z SALONU :)

Tymczasem uciekam do auta i lecę załatwić parę spraw. 
Stay tuned!

A.

2 komentarze:

  1. Łaaaaaaa <3 chcę go zobaczyć <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Matura ustna z polskiego to "pryszcz"! Mówię z doświadczenia :)
    Ja jestem a tych osób, które wolą kupić tańszy, nie mniej dobry, sprzęt i w razie usterek nie żałować, że jakiś biurokrata ma zły humor i nie chce mi uwzględnić gwarancji, z resztą mój tata jest taką osobą, która jest gotowa poruszyć niebo i ziemię, by dość swoich praw, więc taka sytuacja mi nie grozi.
    AAaa tatuaż chcę zobaczyć baaardzo! :D

    OdpowiedzUsuń