środa, 29 lutego 2012

Stoję lekko przygarbiona. Setki twarzy przed oczami przelatują co jakiś czas. Najchętniej poszłabym spać. Myślę sobie wypierdalać z mojej głowy. Głośniki na każdym piętrze wydają niezidentyfikowane dźwięki. Po co grają, skoro nie wiadomo nawet co grają? Już nawet przestałam się przejmować kolejnymi szmatami. Znalazłam ważniejsze sprawy, którymi mogę się przejmować.
Ktoś zagaduje, ktoś szturcha, ja jak marionetka. I nagle impuls przeszywający całe ciało na wskroś. Szybsze bicie serca, dziwna miękkość w stawach, zawroty głowy, tętno dwieście. A później znowu spokój. Dochodzę do siebie, twarze się zmieniły, już jest nudno.
Wyglądam przez okno. Tętno dwieście, zdecydowanie zbyt duże. Czerwona twarz, żołądek w gardle, miękkie kończyny i ten uśmiech... Ten dziwny i rzadko spotykany na mej twarzy uśmiech. Uśmiech w każdej sekundzie, gdy Cię widzę.

A teraz jestem tu, ludzi tłum, a myśli takie dziwne. Nie wiem, czy sam tego chcę (...)

I paradoksalnie nie lubię tego czegoś.











But I'm gonna get you. Sooner or later.

0 komentarze:

Prześlij komentarz