niedziela, 11 grudnia 2011

Chyba nic mi się nie chce i chyba chcę usnąć na jakiś czas. Z pozoru tydzień był bolesny, naprawdę, ale dał mi trochę wytchnienia od tej całej rutyny. Ona powoli się kończy, bo nadchodzi wolne, ale nadal nie mam czasu na nic. Z drugiej strony było zupełnie inaczej. I zrozum tu człowieku kobietę. A my chciałybyśmy zrozumieć jeszcze same siebie. To jest dopiero poziom hard. W każdym bądź razie mam dość.

Od pewnego czasu cenię sobie ponad wszystko szczerość. Serio.

Chyba straciłam. Coś bardzo ważnego.

0 komentarze:

Prześlij komentarz