Dzień dobry, dobry wieczór.
Wczoraj bal. Nadal bolą mnie nogi (i przestać nie chcą), kolano ciągle boli (i przestać nie chce). Polonez wyszedł chyba dobrze, ale mieliśmy inny podkład, więc końcówka nie była tak fajna. Kapela grała znakomicie. Krój mojej sukienki nie pozwalał na zbytnio szybkie obroty, ale dałam radę. (Biskup, zapamiętaj następnym razem, że masz nie kręcić, no!) Późniejsze afterparty z Arkiem na korytarzu szkolnym o 0:30 też było super. I będzie mi Was brakowało, gnojki. Ale wakacje są długie, zdążymy coś skręcić wspólnie.
Jutro postaram się zapodać zdjęciami z Grecji i wycieczki do Warszawy.
Żegnam Was piosenką, która udowadnia, że zbyt duża ilość imprez może zepsuć gust muzyczny.
0 komentarze:
Prześlij komentarz