niedziela, 21 września 2014

fresh start

   Jestem. W nowym miejscu, nowym mieście, nowych czterech ścianach, między nowymi ludźmi (którzy, tak swoją drogą, są naprawdę spoko). Ostatnio dużo rzeczy się działo w moim życiu. Chyba proporcjonalnie więcej niż przez całe wakacje. Szczęście, że były to same dobre rzeczy, które do dziś wspominam, powstrzymując się jednocześnie od śmiechu. Tak, tutaj mam na myśli między innymi Obóz Integracyjny UEK ŚwieŻAK 2014! 




Siedzę teraz na swoim mega wygodnym łóżku, koło mnie kubek z herbatą Lipton o smaku owoców leśnych i zastanawiam się, na co przyjdzie jutro pora. Czas odhaczyć kolejny punkt z listy To Do in Cracow
Zostawiam Was z widokiem, który widzę, kiedy spojrzę przez drzwi balkonowe. Lubię go.


Read More

piątek, 29 sierpnia 2014

still not the end

   Czas leci jak szalony. Zasuwa nieubłaganie. Niektórym kończą się właśnie wakacje. Ostatnia Omega, w poniedziałek wyprasowana przez mamę biała koszula, a w poniedziałek "udaję, że się uczę". Nie dla każdego, bo są tacy, którzy są już na emeryturze, podróżują, pracują, albo idą na studia. 

Cholernie się cieszę, że ten czas tak leci, bo to tylko przybliża mnie do 21 września, czyli do dnia, w którym sprowadzę się na stałe do miasta, które kocham całym serduszkiem. Do Krakowa. Fakt jest faktem, że będę tam już wcześniej, bo za dwa dni, aczkolwiek 4. podbijam Murzasichle na ŚwieŻAKu. Wszystkie informacje na temat tego wyjazdu, które dostawałam do tej pory, upewniały mnie w tym, że decyzja o uczestnictwie była jedną z lepszych. A potem dostałam mejla z większą ilością informacji i skreśliłam w myślach stwierdzenie lepiej być nie może







Do zobaczenia w Krakowie!
Read More

niedziela, 17 sierpnia 2014

DEKOsobota #3

   Kupiłam kalendarz! Od teraz organizuję swój czas. Tak! Będę systematyczna i uporządkowana. Mam rację, prawda?
Jednak o organizacji czasu i o moim nowym nabytku będzie oddzielny wpis (który już zaplanowałam w moim kalendarzu, ha). Teraz wróćmy do clue dnia dzisiejszego (a raczej wczorajszego), czyli do serii postów blogowania b2b. Zadanie od cioci ebi brzmi następująco:

Prawdopodobnie w "spadku" dostaniemy meble kuchenne w kolorze kremowo-brązowym. (Niektóre przody są kremowe, inne- brązowe/ mahoniowe). Potrzebujemy inspiracji na fajną aranżację kuchni w tej kolorystyce. Da się załatwić? :D

Jasne, że się da! Przynajmniej poniekąd, bo przyznam, że ciężko jest mi się ustosunkować do zadania bez obejrzenia zdjęć tych danych mebli. Ale cóż, życie niejednokrotnie pokazało, że trzeba improwizować. Czemu nie zrobić tego teraz?




Zdecydowanie widać moje zamiłowanie do wysp kuchennych. Spowodowane jest to pewnie tym, że całe życie mieszkałam w bloku, gdzie kuchnie były (i są) raczej małych rozmiarów i na posiadanie wyspy nie można sobie czysto fizycznie pozwolić. Wbrew pozorom jest to całkiem funkcjonalna część kuchni, zapełnia pusty środek kuchennego pomieszczenia i daje kilka dodatkowych metrów kwadratowych blatu. Każdy, kto w kuchni spędza choć trochę więcej czasu od wzięcia talerza i zaniesienia go do zlewu, przyzna mi rację, że blat to rzecz cenna, jeśli chodzi o gotowanie. Stąd też od razu mój "apel" - kiedy będziecie urządzać swoją kuchnię, postawcie na zabudowę urządzeń. To kolejne powierzchnie do wykorzystania! 
Jeszcze kwestia blatu. Sama w rodzinnym domu mam meble w tej kolorystyce. Pamiętam, że rodzice mieli problem, jaki blat dobrać do całości. Jasny dość szybko się brudzi, a ciemny pomniejsza już dość małą kuchnię. Postawili na kremowy z ciemniejszymi wzorkami (à la kropeczki). Przyznam, że nie mogę znaleźć podobnego w Internecie, ale jak tylko będę miała możliwość zrobienia zdjęcia mojej kuchni, to podrzucę tutaj adnotację.

ZADANIE DLA CIOCI EBI:
Ok, pozostajemy w studenckim mieszkaniu. Mamy z Olą balkon i jest on pusty, a całkiem niemały. Zarzuć no jakimiś fajnymi pomysłami, co można byłoby z nim zrobić, żeby chciało się na nim spędzać trochę czasu :)
Read More

czwartek, 14 sierpnia 2014

małe zmiany

   Witam w kolejny czwartek. Ostatnio coraz mniej u mnie czasu (niestety, nie z mojej winy). Tak jak w tytule - coś się tutaj zmieni od dnia dzisiejszego. DEKOczwartki od dziś będą DEKOsobotami, żeby choć trochę wyrównać ilość dni między poszczególnymi zadaniami - moimi i cioci ebi.
Ja tymczasem idę włożyć coś ciepłego na stopy, bo powoli zaczyna mi być zimno, kiedy tak siedzę w bezruchu na tarasie. Możliwe, że wyskoczę za chwilę na rower. Popijając pyszną herbatę, żegnam się z Wami i do usłyszenia! ;)


Read More

sobota, 9 sierpnia 2014

(spóźniony) DEKOczwartek #2

Niby czwartek, a jednak sobota. Powody osobiste nie pozwoliły mi na zamieszczenie tego dwa dni temu, dlatego pojawia się teraz, w sobotę. Nazwy nie zmieniam, bo liczę, że następne DEKOczwartki będą już o czasie. Miłej lektury.


   Jest czwartek, jest blogowanie b2b. Jest i zadanie od cioci ebi. Żeby nie przedłużać, przejdę do jego treści.

Prawdopodobnie wiesz, że mężczyzna, z którym zamierzam spędzić resztę mojego życia, ma nieco odmienny gust muzyczny od mojego. Wobec tego, planujemy jego pokój wyciszyć, żeby reszta domowników mogła spokojnie żyć. Może rzucisz nam garsteczką pomysłów, jak to zrobić? Może być to zarówno sposoby DIY, jak i jakieś PRO- chociaż nie ukrywam, bardziej nam się przyda wersja dla ludzi na dorobku :-D

Ciężka sprawa. Na kwestiach stricte budowlanych znam się tyle samo jak na hodowli myszoskoczów półpustynnych, więc musiałam się posiłkować i ślepo ufać głównie temu, co piszą w internetach. 
Na pierwszy ogień niech pójdzie mata wygłuszająca. Można ją kojarzyć np. ze studiów nagraniowych. Nie wygląda efektywnie, jeśli mówimy o wyciszaniu, dajmy na to, sypialni, ale w pokoju biurowym czy (kto bogatemu zabroni) specjalnym pokoju zabaw muzycznych Twojego lubego może sprawdzić się całkiem nieźle. Kupuje się taki wynalazek najczęściej w "płatach" o konkretnych wymiarach i różnej grubości. Według Allegro przykładowe ceny to: 50x50 cm, grubość 4 cm - 6.99 zł; 50x50 cm, grubość 20 cm - 36.00 zł; 200x100 cm, grubość 7 cm - 96 zł. Bez obaw, jeśli nie chcemy takiego tradycyjnego wyglądu matu (mam  tu na myśli charakterystyczne stożkowate wypustki), istnieją też gładkie maty piankowe. Można je kłaść także pod panele podłogowe.



Drugą opcją jest korek techniczny. Kupujemy go także w płatach, o grubości najczęściej 1 cm. Korek można pomalować farbą, więc efekt estetyczny jest dużo lepszy, choć jeśli wziąć pod uwagę skuteczność - bywa różnie. Ludzie jednak polecają przyklejać na niego tapetę, bo ponoć chłonie dość dużą ilość farby.

Jako trzecie mogę podać rozwiązanie bardziej PRO. Tutaj już w ogóle czuję się jak na lekcji mandaryńskiego, dlatego rzucę linkiem (CLICK) i zacytuję fragment strony internetowej producenta Rockwool: "Wyciszenie ściany działowej w domu wykonujemy z lekkiej konstrukcji na stalowym ruszcie z okładzinami z płyt gipsowo-kartonowych i wypełnieniem wełną mineralną ROCKTON gr. 5 cm. Profile metalowe mocujemy do podłogi i sufitu poprzez podkładki tłumiące np. z podkładek filcowych lub piankowych. Płyty gipsowo - kartonowe mocuje się do szkieletu również poprzez podkładki tłumiące. Płyty z wełny układamy pomiędzy profile pionowe zamocowane przez uchwyty do ściany w rozstawie co 60 cm."


Wiem, że nie wyczerpałam tematu do cna, ale i nie było to moim celem, bo wiedziałam, że nie mam wystarczających kompetencji. Może trochę więcej dowiem się na zajęciach z wprowadzenia do techniki budowlanej na studiach. Wtedy mogę Ci, ebi, na ten temat opowiadać do snu :>

ZADANIE DLA CIOCI EBI:
Rzuć jakimiś inspiracjami nt. organizacji miejsca na biurku, jakimiś pomysłami, może DIY. No, chcę mieć fajne studenckie biurko. Wszystko!

Read More

wtorek, 5 sierpnia 2014

Things To Do in Cracow (część I)

   Witam w sierpniu! Czas leci jak szalony, a jak dobrze pójdzie, to za miesiąc będę albo w Bocheńcu, albo w Murzasichlu. Się okaże. Za oknem promienie słoneczne walą w oczy, więc włączam wiatrak i stwierdzam, że jest to najlepszy moment w ciągu dnia na bycie twórczym, więc jestem.

Tę listę sporządzam w notesie od jakiegoś czasu. W głowie zdecydowanie dłużej. Kraków lubiłam od małego, chociaż nie bywałam w nim często. Kilkukrotnie był to przystanek szkolnych wycieczek, rzadziej cel rodzinnych podróży. Zawsze jeździliśmy z rodzicami i bratem prosto w góry, omijając Kraków z boku. Do tej pory nie wiem dlaczego. Jedną z dalszych moich wizyt w tym mieście była wycieczka szkolna w pierwszej klasie gimnazjum, potem w trzeciej klasie liceum. Między nimi jedna czy też dwie wizyty z rodzicami. Ale to był głównie Rynek i głównie na godzinę, może dwie. Słabo, bo od jakichś czterech lat mam zdecydowanie szeroki krąg krakowskich znajomych, nigdy nie było okazji ich odwiedzić. Będąc niepełnoletnią nie było mi wolno jechać tam samemu, a z rodzicami jakoś nie wychodziło. Wiedziałam, że chcę studiować w Krakowie. AON kusił, ale nie tak jak wąskie krakowskie uliczki i ten specyficzny klimat.

I stało się. Jestem na liście studentów Akademii Ekonomicznej, obecnie znanej pod nazwą Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie - trzeciej co do wielkości uczelni w Krakowie, drugiej najstarszej państwowej uczelni ekonomicznej w Polsce i największej uczelni ekonomicznej w Polsce pod względem liczby studentów. Lista powstaje (powstaje, bo nadal nie postawiłam kropki) z niejednego powodu, ale tym najważniejszym niech będzie chęć chłonięcia tego miasta więcej i więcej. Nie ukrywam, że słabo znam to miasto, ale i nie miałam sposobności, żeby zmienić ten fakt w znaczącym stopniu. Do czasu. We wrześniu czeka mnie przeprowadzka, na której myśl wewnętrznie tupię nogami zniecierpliwiona.


Ok, wstęp zaliczony, przejdę do kontentu w takim razie. Teraz i przez kilka następnych tego typu wpisów będzie pojawiać się kilka kolejnych punktów z mojej listy Things To Do in Cracow. Ile ich będzie? Nie wiem. Jak mówiłam, lista nadal się tworzy. Jeśli ktoś ma coś do zaproponowania, to też chętnie przeczytam w komentarzach!
Kolejność punktów przypadkowa, nie ma tutaj rzeczy "najważniejszej" i "może poczekać".

1. Wejść na któryś z kopców. Najlepiej przy zachodzie słońca, bo wtedy ładnie widać Kraków.



2. Massolit Books & Cafe, czyli strasznie klimatyczne miejsce. Połączenie kawiarni, biblioteki i antykwariatu. Znaleźć tam można ciekawe anglojęzyczne pozycje i (ponoć) dobrą kawę z bajglem. Dobry adres dla kogoś, kto nie ma co ze sobą zrobić w wolnej chwili, a lubi zapach starych książek i parzonych ziaren arabiki.


3. Cafe Oranżeria - kawiarnia na dachu Kossaka. Przepiękny widok na Kraków. Właśnie, skoro o tym piszę, to od razu zapytam - zna ktoś jakieś miejsce w Krakowie (niekoniecznie gastronomiczne), gdzie jest piękny widok i nie trzeba płacić za wejście (mam na myśli jakieś studia fotograficzne itp.)?

4. Zakrzówek, czyli niebiańskie miejsce na ziemi. Do tego w Polsce, do tego w Krakowie. Nigdy nie byłam, a kiedy znajoma (CLICK) powiedziała mi, że coś takiego jest w Krakowie, to długo nie chciałam w to uwierzyć. A jednak! Satelity Google przyszły z pomocą i musiałam przyznać ebi rację.



Niech na tym skończy się dzisiejszy wpis. Co za dużo to niezdrowo. Reszta będzie... kiedyś :)

PS Myślę nad umieszczeniem na blogu jakiejś zakładki, strony czy miejsca, w którym zamieszczę tę listę i będę odhaczać każdy z punktów po jego spełnieniu. Oczywiście będą tam też linki do odpowiednich postów, jeśli takowe powstaną na bazie odwiedzonego miejsca, zrobionej rzeczy, cokolwiek.
Read More

czwartek, 31 lipca 2014

DEKOczwartek #1

   Kiedy główkowałam nad pomysłami na tematyczne wpisy, obawiałam się, że wyjdzie nudno. Nudno i przewidywalnie. Wiedziałam, że chcę, by czwartki były zarezerwowane na tematy okołodesignerskie, dekoratorskie, DEKOczwartki. Tylko tyle. Na skraju rezygnacji napisała do mnie Ciocia ebi z propozycją, jakiej jeszcze na polskiej i zagranicznej blogosferze nie widziałam. Po kilku wymienionych wiadomościach doszłyśmy do wniosku, że całkiem dobrą opcją jest blogowanie b2b. O co chodzi w tym dziwnym... czymś? Ciocia ebi prowadzi wnętrzarskie wtorki, ja DEKOczwartki. Chcemy wprowadzić garść interakcji między nami, żeby i jej czytelnicy, i moi dostali czegoś nowego. Stop rutynie! A teraz łopatologicznie wyłożę kawę na ławę, o co nam tak naprawdę chodzi. Ebi we wtorek zamieściła swój wpis z krótkim wprowadzeniem jak u mnie i uwaga... z zadaniem. Zadaniem dla mnie, które ja w czwartek, tj. dziś, muszę "spełnić". Po tym, jak zaraz to zrobię, to ja rzucę jej kolejne zadanie niczym rękawicę i koło fortuny będzie się kręcić. 


"Fascynuje mnie farba Chalkboard Paint i z pewnością skorzystam z niej w moim wymarzonym domku. Ale jak? Szukam pomysłów, ciekawych stylizacji i możliwości wykorzystania tego dość drogiego (chyba!) cudeńka."

Może zacznę od kwestii ceny. Fakt, nie jest najmniejsza, ale kosmicznej tragedii nie ma, jeśli nie chcesz wymalować nią całego pokoju. Różne źródła polecają różne firmy, ale z tego, co wyczytałam, to najlepszą opcją byłaby Primacol Decorative. Ma największą pojemność i jest gęsta, dzięki czemu wystarczy jedna warstwa, by farba mogła spełniać swoją funkcję. Cena w sklepie IMIN design i za 0,75l należy zapłacić 77 zł. 
Dobra, ale teraz mniej suchych informacji, więcej przykładów. Jakiś czas temu namiętnie czytywałam bloga Ali z Design Your Life. Potem nadszedł maturalny szał i trochę się "opuściłam", ale nadal pamiętam super gadżet, jaki stworzyła przy użyciu tablicówki. A była (i jak mniemam nadal jest) to tablica w ozdobnej ramie, którą wtedy Ala trzymała na biurku. Swoisty motywator do pracy, który chyba sobie sama w Krakowie stworzę, bo czuję, że będę czegoś takiego potrzebować...

Zdjęcie pochodzi z bloga Design Your Life, gdzie możecie zobaczyć, jak zrobić taką ramkę krok po kroku - CLICK!
Tablicówka przyda się też do wszelkiego rodzaju planowania - czy to tygodniowego jadłospisu, czy obowiązków domowych:


Pozostając w tematyce kuchennej:



To może być też powierzchnia, na której najbardziej niesforne dziecko może się wyżyć i rozładować emocje:



A na koniec coś, co idealnie sprawdzi się w sypialni czy przy porannej kawie z ukochanym:




Wiem, że wpis ten jest tak długi, że kobietom pojawiły się już zmarszczki, a mężczyźni posiwieli, ale zajmę jeszcze chwilę. Jedna z ważniejszych rzeczy, czyli to, czym pisze się po powierzchni pomalowanej tą farbą. Można oczywiście tradycyjną kredą (polecam te, które się nie sypią - i tak robią bałagan, wiadomo, ale mniejszy), chociaż ja polecałabym specjalne pisaki. Markery kredowe, bo o nich mowa, można kupić na Allegro już za 7 zł.

   Zdaję sobie sprawę, że tematu na pewno nie wyczerpałam, ale to są pomysły, które mi osobiście przypadły do gustu. W gruncie rzeczy możliwe, że sama coś pomaluję taką farbą w moim krakowskim mieszkaniu. Co? Jeśli to nastąpi, na pewno zamieszczę zdjęcia w którymś z kolei DEKOczwartku.


ZADANIE DLA CIOCI EBI:
Z tego, co widzę, mieszkanie w Krakowie jest "gołe" na ścianach. Potrzebuję fajnych, ciekawych pomysłów, jak je przyozdobić, by było bardziej "moje". Nie chodzi mi o zwykłe ramki na zdjęcia, bo te już leżą w szufladzie i czekają na powieszenie. Wysil swój umysł, ebi, zaskocz mnie. Lubię DIY, pamiętaj! :)

Zamieszczone wyżej zdjęcia zostały znalezione na Tumblr, Google grafika, na blogu Design Your Life. Żadne z nich nie jest moją własnością.
Read More