O losie! Powoli tracę rytm, wykoleja mi się to wszystko w rytmie I feel good Jamesa Browna. Taka trochę mieszanka psychodelii, paranoicznych obaw i przenikającego śmiechu. Wytrzeszczam oczy i nie wierzę. A co gorsza, czas przecieka mi przez palce, leje się ciurkiem. Wypadałoby się otrząsnąć i zacząć działać tak, jak należy. No, może wkrótce, może kiedyś!
Tak sobie myślę, kiedy ostatnio coś postowałam i doszłam do wniosku, że to będą jakieś dwa tygodnie od ostatniego razu. Zleciało, jakby to były dwa dni. Naprawdę. Codziennie mają miejsce jakieś wydarzenia, rozmowy, obrazy. Natłok impulsów z zewnątrz powoduje, że powoli nie ogarniam. Dlatego czekam od jakiegoś czasu z utęsknieniem na wolne. Pal licho, że Święta! Wolne, dni wolne, noce wolne, lenistwo. Chociaż Święta też kocham i też na nie czekam. Tylko serduszko mi się kraje, że za tydzień Gwiazdka, a za oknem widzę zieloną trawę. To przykre, kiedy słyszę pana Kreta, mówiącego ze szklanego pudełka: "w Święta możliwe opady deszczu lub deszczu ze śniegiem". Seriously, Jarek? Mówisz poważnie?
Co więcej? Za 10 dni będę właśnie kończyć swój dzień w Paryżu. Nie mogę się doczekać! :) Fotorelacja na pewno się tutaj znajdzie, jak wrócę kilka dni po Sylwestrze. Fajny wyjazd, coś nowego, wyzwanie, na świeżo. I z super ludźmi (tak, Kasiorku, jesteś tą fajną! :D).
Buziaki,
A.
Też już czekam na to wolne... Mam wrażenie, że cały rok skumulował się właśnie w tym grudniu, jest dziwnie. Ale już zaraz odpoczniemy. Paryż i sylwester? Cudowny pomysł! Paris is always a good idea :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Paryża :)
OdpowiedzUsuńzAPRASZAM :)
http://confundido95.blogspot.com/
I ja też zazdroszczę tego Paryża :) I na śnieg w Polsce wyczekuję ..
OdpowiedzUsuń