Za dużo marnotrawienia czasu, który jest w tym momencie tak cholernie cenny, że wymierające rysie to pikuś. Trzeba było coś z tym zrobić i znowu postawiłam wszystko na jedną kartę. Albo się uda, albo nie, ale przynajmniej podjęłam jakieś kroki. No i czekam na poprawę.
Jest godzina 17:00, a za oknem piękne słoneczko. Pomyśleć, że dwa czy trzy miesiące temu o tej porze było ciemno, zimno i nie chciało się nosa wyściubić zza drzwi domu. Okej, tylko zbliża się koniec roku i te dwie sprawy ze sobą raczej nie współgrają. Bo jak mam siedzieć w domu i zakuwać słówka z niemieckiego, kiedy na dworze wiosna rozkręca się w najlepsze? No nie da się, nie da. Pocieszający jest fakt, że niebawem weekend majowy. Połączony z maturami daje kilkanaście dni wolnego, których niewykorzystanie jak najmocniej byłoby po prostu grzechem. Do tego w głowie kłębią mi się myśli dotyczące małych zmian w moich czterech kątach i tych bardziej przyszłościowo-życiowych. Tak też się zadziało po wizycie wujaszka zza oceanu, który nakładł mi trochę do głowy pozytywnych rzeczy i generalnie wszystko reasumując, powiedział, żebym korzystała z życia, póki mogę i spełniała swoje marzenia, bo druga okazja może się nie nadarzyć. Zamierzam wcielić w życie wszystkie plany, które przyszły mi do głowy po tej rozmowie. Najbliższy cel? Prawko w ręku do 19 czerwca. Chociaż Pan Jarek i tak ostatnio śmiejąc się, stwierdził, że dłużej mnie nie chce trzymać i mam zdać jak najszybciej. Chyba się go posłucham.
A mówiąc o instruktorach jazdy... Tak, ostatnio wspólnie doszłyśmy do wniosku, że to kolejna grupa zawodowa, która ma zajebiste życie. Pod kilkoma względami. ;)

instruktorzy maja zalosnie niskie zarobki, takze niezbyt zajebista praca
OdpowiedzUsuńJasne, zgadzam się z tymi zarobkami, aczkolwiek nie tylko zarobki były brane pod uwagę.
Usuń