piątek, 29 sierpnia 2014

still not the end

   Czas leci jak szalony. Zasuwa nieubłaganie. Niektórym kończą się właśnie wakacje. Ostatnia Omega, w poniedziałek wyprasowana przez mamę biała koszula, a w poniedziałek "udaję, że się uczę". Nie dla każdego, bo są tacy, którzy są już na emeryturze, podróżują, pracują, albo idą na studia. 

Cholernie się cieszę, że ten czas tak leci, bo to tylko przybliża mnie do 21 września, czyli do dnia, w którym sprowadzę się na stałe do miasta, które kocham całym serduszkiem. Do Krakowa. Fakt jest faktem, że będę tam już wcześniej, bo za dwa dni, aczkolwiek 4. podbijam Murzasichle na ŚwieŻAKu. Wszystkie informacje na temat tego wyjazdu, które dostawałam do tej pory, upewniały mnie w tym, że decyzja o uczestnictwie była jedną z lepszych. A potem dostałam mejla z większą ilością informacji i skreśliłam w myślach stwierdzenie lepiej być nie może







Do zobaczenia w Krakowie!
Read More

niedziela, 17 sierpnia 2014

DEKOsobota #3

   Kupiłam kalendarz! Od teraz organizuję swój czas. Tak! Będę systematyczna i uporządkowana. Mam rację, prawda?
Jednak o organizacji czasu i o moim nowym nabytku będzie oddzielny wpis (który już zaplanowałam w moim kalendarzu, ha). Teraz wróćmy do clue dnia dzisiejszego (a raczej wczorajszego), czyli do serii postów blogowania b2b. Zadanie od cioci ebi brzmi następująco:

Prawdopodobnie w "spadku" dostaniemy meble kuchenne w kolorze kremowo-brązowym. (Niektóre przody są kremowe, inne- brązowe/ mahoniowe). Potrzebujemy inspiracji na fajną aranżację kuchni w tej kolorystyce. Da się załatwić? :D

Jasne, że się da! Przynajmniej poniekąd, bo przyznam, że ciężko jest mi się ustosunkować do zadania bez obejrzenia zdjęć tych danych mebli. Ale cóż, życie niejednokrotnie pokazało, że trzeba improwizować. Czemu nie zrobić tego teraz?




Zdecydowanie widać moje zamiłowanie do wysp kuchennych. Spowodowane jest to pewnie tym, że całe życie mieszkałam w bloku, gdzie kuchnie były (i są) raczej małych rozmiarów i na posiadanie wyspy nie można sobie czysto fizycznie pozwolić. Wbrew pozorom jest to całkiem funkcjonalna część kuchni, zapełnia pusty środek kuchennego pomieszczenia i daje kilka dodatkowych metrów kwadratowych blatu. Każdy, kto w kuchni spędza choć trochę więcej czasu od wzięcia talerza i zaniesienia go do zlewu, przyzna mi rację, że blat to rzecz cenna, jeśli chodzi o gotowanie. Stąd też od razu mój "apel" - kiedy będziecie urządzać swoją kuchnię, postawcie na zabudowę urządzeń. To kolejne powierzchnie do wykorzystania! 
Jeszcze kwestia blatu. Sama w rodzinnym domu mam meble w tej kolorystyce. Pamiętam, że rodzice mieli problem, jaki blat dobrać do całości. Jasny dość szybko się brudzi, a ciemny pomniejsza już dość małą kuchnię. Postawili na kremowy z ciemniejszymi wzorkami (à la kropeczki). Przyznam, że nie mogę znaleźć podobnego w Internecie, ale jak tylko będę miała możliwość zrobienia zdjęcia mojej kuchni, to podrzucę tutaj adnotację.

ZADANIE DLA CIOCI EBI:
Ok, pozostajemy w studenckim mieszkaniu. Mamy z Olą balkon i jest on pusty, a całkiem niemały. Zarzuć no jakimiś fajnymi pomysłami, co można byłoby z nim zrobić, żeby chciało się na nim spędzać trochę czasu :)
Read More

czwartek, 14 sierpnia 2014

małe zmiany

   Witam w kolejny czwartek. Ostatnio coraz mniej u mnie czasu (niestety, nie z mojej winy). Tak jak w tytule - coś się tutaj zmieni od dnia dzisiejszego. DEKOczwartki od dziś będą DEKOsobotami, żeby choć trochę wyrównać ilość dni między poszczególnymi zadaniami - moimi i cioci ebi.
Ja tymczasem idę włożyć coś ciepłego na stopy, bo powoli zaczyna mi być zimno, kiedy tak siedzę w bezruchu na tarasie. Możliwe, że wyskoczę za chwilę na rower. Popijając pyszną herbatę, żegnam się z Wami i do usłyszenia! ;)


Read More

sobota, 9 sierpnia 2014

(spóźniony) DEKOczwartek #2

Niby czwartek, a jednak sobota. Powody osobiste nie pozwoliły mi na zamieszczenie tego dwa dni temu, dlatego pojawia się teraz, w sobotę. Nazwy nie zmieniam, bo liczę, że następne DEKOczwartki będą już o czasie. Miłej lektury.


   Jest czwartek, jest blogowanie b2b. Jest i zadanie od cioci ebi. Żeby nie przedłużać, przejdę do jego treści.

Prawdopodobnie wiesz, że mężczyzna, z którym zamierzam spędzić resztę mojego życia, ma nieco odmienny gust muzyczny od mojego. Wobec tego, planujemy jego pokój wyciszyć, żeby reszta domowników mogła spokojnie żyć. Może rzucisz nam garsteczką pomysłów, jak to zrobić? Może być to zarówno sposoby DIY, jak i jakieś PRO- chociaż nie ukrywam, bardziej nam się przyda wersja dla ludzi na dorobku :-D

Ciężka sprawa. Na kwestiach stricte budowlanych znam się tyle samo jak na hodowli myszoskoczów półpustynnych, więc musiałam się posiłkować i ślepo ufać głównie temu, co piszą w internetach. 
Na pierwszy ogień niech pójdzie mata wygłuszająca. Można ją kojarzyć np. ze studiów nagraniowych. Nie wygląda efektywnie, jeśli mówimy o wyciszaniu, dajmy na to, sypialni, ale w pokoju biurowym czy (kto bogatemu zabroni) specjalnym pokoju zabaw muzycznych Twojego lubego może sprawdzić się całkiem nieźle. Kupuje się taki wynalazek najczęściej w "płatach" o konkretnych wymiarach i różnej grubości. Według Allegro przykładowe ceny to: 50x50 cm, grubość 4 cm - 6.99 zł; 50x50 cm, grubość 20 cm - 36.00 zł; 200x100 cm, grubość 7 cm - 96 zł. Bez obaw, jeśli nie chcemy takiego tradycyjnego wyglądu matu (mam  tu na myśli charakterystyczne stożkowate wypustki), istnieją też gładkie maty piankowe. Można je kłaść także pod panele podłogowe.



Drugą opcją jest korek techniczny. Kupujemy go także w płatach, o grubości najczęściej 1 cm. Korek można pomalować farbą, więc efekt estetyczny jest dużo lepszy, choć jeśli wziąć pod uwagę skuteczność - bywa różnie. Ludzie jednak polecają przyklejać na niego tapetę, bo ponoć chłonie dość dużą ilość farby.

Jako trzecie mogę podać rozwiązanie bardziej PRO. Tutaj już w ogóle czuję się jak na lekcji mandaryńskiego, dlatego rzucę linkiem (CLICK) i zacytuję fragment strony internetowej producenta Rockwool: "Wyciszenie ściany działowej w domu wykonujemy z lekkiej konstrukcji na stalowym ruszcie z okładzinami z płyt gipsowo-kartonowych i wypełnieniem wełną mineralną ROCKTON gr. 5 cm. Profile metalowe mocujemy do podłogi i sufitu poprzez podkładki tłumiące np. z podkładek filcowych lub piankowych. Płyty gipsowo - kartonowe mocuje się do szkieletu również poprzez podkładki tłumiące. Płyty z wełny układamy pomiędzy profile pionowe zamocowane przez uchwyty do ściany w rozstawie co 60 cm."


Wiem, że nie wyczerpałam tematu do cna, ale i nie było to moim celem, bo wiedziałam, że nie mam wystarczających kompetencji. Może trochę więcej dowiem się na zajęciach z wprowadzenia do techniki budowlanej na studiach. Wtedy mogę Ci, ebi, na ten temat opowiadać do snu :>

ZADANIE DLA CIOCI EBI:
Rzuć jakimiś inspiracjami nt. organizacji miejsca na biurku, jakimiś pomysłami, może DIY. No, chcę mieć fajne studenckie biurko. Wszystko!

Read More

wtorek, 5 sierpnia 2014

Things To Do in Cracow (część I)

   Witam w sierpniu! Czas leci jak szalony, a jak dobrze pójdzie, to za miesiąc będę albo w Bocheńcu, albo w Murzasichlu. Się okaże. Za oknem promienie słoneczne walą w oczy, więc włączam wiatrak i stwierdzam, że jest to najlepszy moment w ciągu dnia na bycie twórczym, więc jestem.

Tę listę sporządzam w notesie od jakiegoś czasu. W głowie zdecydowanie dłużej. Kraków lubiłam od małego, chociaż nie bywałam w nim często. Kilkukrotnie był to przystanek szkolnych wycieczek, rzadziej cel rodzinnych podróży. Zawsze jeździliśmy z rodzicami i bratem prosto w góry, omijając Kraków z boku. Do tej pory nie wiem dlaczego. Jedną z dalszych moich wizyt w tym mieście była wycieczka szkolna w pierwszej klasie gimnazjum, potem w trzeciej klasie liceum. Między nimi jedna czy też dwie wizyty z rodzicami. Ale to był głównie Rynek i głównie na godzinę, może dwie. Słabo, bo od jakichś czterech lat mam zdecydowanie szeroki krąg krakowskich znajomych, nigdy nie było okazji ich odwiedzić. Będąc niepełnoletnią nie było mi wolno jechać tam samemu, a z rodzicami jakoś nie wychodziło. Wiedziałam, że chcę studiować w Krakowie. AON kusił, ale nie tak jak wąskie krakowskie uliczki i ten specyficzny klimat.

I stało się. Jestem na liście studentów Akademii Ekonomicznej, obecnie znanej pod nazwą Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie - trzeciej co do wielkości uczelni w Krakowie, drugiej najstarszej państwowej uczelni ekonomicznej w Polsce i największej uczelni ekonomicznej w Polsce pod względem liczby studentów. Lista powstaje (powstaje, bo nadal nie postawiłam kropki) z niejednego powodu, ale tym najważniejszym niech będzie chęć chłonięcia tego miasta więcej i więcej. Nie ukrywam, że słabo znam to miasto, ale i nie miałam sposobności, żeby zmienić ten fakt w znaczącym stopniu. Do czasu. We wrześniu czeka mnie przeprowadzka, na której myśl wewnętrznie tupię nogami zniecierpliwiona.


Ok, wstęp zaliczony, przejdę do kontentu w takim razie. Teraz i przez kilka następnych tego typu wpisów będzie pojawiać się kilka kolejnych punktów z mojej listy Things To Do in Cracow. Ile ich będzie? Nie wiem. Jak mówiłam, lista nadal się tworzy. Jeśli ktoś ma coś do zaproponowania, to też chętnie przeczytam w komentarzach!
Kolejność punktów przypadkowa, nie ma tutaj rzeczy "najważniejszej" i "może poczekać".

1. Wejść na któryś z kopców. Najlepiej przy zachodzie słońca, bo wtedy ładnie widać Kraków.



2. Massolit Books & Cafe, czyli strasznie klimatyczne miejsce. Połączenie kawiarni, biblioteki i antykwariatu. Znaleźć tam można ciekawe anglojęzyczne pozycje i (ponoć) dobrą kawę z bajglem. Dobry adres dla kogoś, kto nie ma co ze sobą zrobić w wolnej chwili, a lubi zapach starych książek i parzonych ziaren arabiki.


3. Cafe Oranżeria - kawiarnia na dachu Kossaka. Przepiękny widok na Kraków. Właśnie, skoro o tym piszę, to od razu zapytam - zna ktoś jakieś miejsce w Krakowie (niekoniecznie gastronomiczne), gdzie jest piękny widok i nie trzeba płacić za wejście (mam na myśli jakieś studia fotograficzne itp.)?

4. Zakrzówek, czyli niebiańskie miejsce na ziemi. Do tego w Polsce, do tego w Krakowie. Nigdy nie byłam, a kiedy znajoma (CLICK) powiedziała mi, że coś takiego jest w Krakowie, to długo nie chciałam w to uwierzyć. A jednak! Satelity Google przyszły z pomocą i musiałam przyznać ebi rację.



Niech na tym skończy się dzisiejszy wpis. Co za dużo to niezdrowo. Reszta będzie... kiedyś :)

PS Myślę nad umieszczeniem na blogu jakiejś zakładki, strony czy miejsca, w którym zamieszczę tę listę i będę odhaczać każdy z punktów po jego spełnieniu. Oczywiście będą tam też linki do odpowiednich postów, jeśli takowe powstaną na bazie odwiedzonego miejsca, zrobionej rzeczy, cokolwiek.
Read More