1. Limonkowa bluzka, Mango
2. Kolczyki, Mango
Zaczęły się przeceny poświąteczne. Wysiew ludzi jak grzybów po deszczu, kobitki biją się o każdy skrawek materiału, faceci wyrywają sobie drogie zegarki z rąk. A byłam tam tylko 20 minut. Strach pomyśleć, co działo się gdzieś indziej.
No właśnie, nie dane było mi sprawdzić tego na własnej skórze, bo czas gonił - "Skyfall", Cinema City, 18:00. Jestem pod wrażeniem, ogromnym. Z tym, że ja koneserem nie jestem, nie znam się, pewnie nie zauważyłam wielu bubli, słabych momentów, błędów, wpadek, ale dla mnie, dla filmowego laika, film został zrobiony bardzo dobrze, rewelacyjnie wręcz. Po raz kolejny przekonałam się, że uwielbiam chodzić na filmy do kina, bo nie nowina, że duży ekran, dobra aranżacja dźwięku to diametralnie coś innego od komputerowych głośniczków i monitora. Już z T. zwróciliśmy uwagę na lepsze momenty - pociąg, Szanghaj, wyspa, metro. A oglądanie tego filmu ze świadomością, że było się w tych kilku miejscach parę miesięcy temu (Trafalgar Square, National Gallery, stacja Westminister i sama dzielnica City of Westminister) to naprawdę fajne uczucie. Jedno jest pewne - poszłabym jeszcze raz. Chce ktoś?
"Casino Royale", nadchodzę.
"Casino Royale", nadchodzę.




