środa, 29 lutego 2012

Stoję lekko przygarbiona. Setki twarzy przed oczami przelatują co jakiś czas. Najchętniej poszłabym spać. Myślę sobie wypierdalać z mojej głowy. Głośniki na każdym piętrze wydają niezidentyfikowane dźwięki. Po co grają, skoro nie wiadomo nawet co grają? Już nawet przestałam się przejmować kolejnymi szmatami. Znalazłam ważniejsze sprawy, którymi mogę się przejmować.
Ktoś zagaduje, ktoś szturcha, ja jak marionetka. I nagle impuls przeszywający całe ciało na wskroś. Szybsze bicie serca, dziwna miękkość w stawach, zawroty głowy, tętno dwieście. A później znowu spokój. Dochodzę do siebie, twarze się zmieniły, już jest nudno.
Wyglądam przez okno. Tętno dwieście, zdecydowanie zbyt duże. Czerwona twarz, żołądek w gardle, miękkie kończyny i ten uśmiech... Ten dziwny i rzadko spotykany na mej twarzy uśmiech. Uśmiech w każdej sekundzie, gdy Cię widzę.

A teraz jestem tu, ludzi tłum, a myśli takie dziwne. Nie wiem, czy sam tego chcę (...)

I paradoksalnie nie lubię tego czegoś.











But I'm gonna get you. Sooner or later.
Read More

wtorek, 28 lutego 2012

piątek, 24 lutego 2012

Znowu od nowa. Ile razy jeszcze sobie to powiem? Ile razy będę sobie to obiecywać? Dziękuję za pomoc, rozmowę, ciepłe słowa. Pomogło i pomagać będzie mam nadzieję. Szkoda, że dziś powtórka z rozrywki. Zerkam na tą kartkę i niby wiem, o co chodzi, co jest źle, ale słabo działa.
Proszę, bądź, kiedy Cię potrzebuję.


Read More

wtorek, 21 lutego 2012

piątek, 10 lutego 2012


Chyba kolejne wolne dni spierdoliły mi przed nosem perfidnie. Alka, zrobisz tyle, że się posrasz, ale będzie spoko. Ogarniesz to. Taaak, mów mi jeszcze. Za każdym razem mówię sobie, że nie będę sobie nic obiecywać. Zawsze obiecuję i zawsze na koniec się wkurwiam, że nic z tego nie wyszło. Kobieca natura? Człowieczeństwo? Lenistwo? Cokolwiek, potrafi zepsuć nastrój. 
Used to be fun, lot of hopes, still fun, then reality. Czyżby znów pora na nadzieje? 
Głowa mnie boli. Po niemalże całym dniu spędzonym nad zdjęciami, drukarce, gilotynie do papieru i z głową w monitorze przy edytowaniu zdjęć... Cóż, nie dziwię się mojemu organizmowi tak prawdę mówiąc. A z nim jest chyba coraz gorzej. Nabawię się niedługo anemii, tak coś czuję. 

A odpowiadanie dzieciom z przedszkola "Tak" na pytanie, czy ten pan z tapety na laptopie (Jude Law) to Twój chłopak jest całkiem w porządku. Owszem.
Read More

wtorek, 7 lutego 2012

Nie pisałam ponad tydzień, bo zamarzłam. Ho ho, taki żarcik. Siema, Tomasz. A tak serio, to w górach było na tyle zimno, że strach wyściubić rękę z rękawiczki czy kieszeni od kurtki, dlatego "super artystycznych zdjęć z luszczanki" nie ma, a moje super lansiarskie foto na desce już wisi na Fejsie.
No ale noc z niedzieli na poniedziałek była jedną z najlepsiejszych* ostatnio. "Ewa, będę u Ciebie maks o 17:00", godzina 18:45 - Ala puka do drzwi. Uprzednio zahaczając o sklep na rogu i kupując co nie co, wkroczyłam z tym plackiem na piętro. I się zaczęło... Ło panie, Ewiszon to iście perfekcyjna pani domu. Amfija mogłaby jej buty lizać! Wzięcie aparatu miało swoje dobre i złe strony. Połowa zdjęć to tyłeczek Ewci, a druga połowa to moje... no nieważne. To zdjęcie opisuje wszystko:


I pizza na śniadanie rulez, bo kanapki są zbyt mainstreamowe. 

*Ale pamiętajcie jedno - Omegle po pijaku jest zajebiste tylko do pewnego momentu.
Read More