Wiem, że kiedyś walczyłeś z tym wewnętrznym pragnieniem. Ręka drżała Ci niemal tak samo jak panu Zdzisiowi z parkinsonem. Z tą różnicą, że on jest stary i ma podłą przypadłość, a w Tobie po prostu zakiełkowała głupota. No, ale mam nadzieję, że jednak nie, że się powstrzymałeś. Że nie wyjąłeś długopisu, nie zdjąłeś skuwki i nie napisałeś na szkolnej czy uczelnianej ławce pięknego i soczystego chuja.
Siedziałam wczoraj na łóżku i skutecznie próbowałam powstrzymać się od otworzenia wina i zalania smutku związanego z powrotem na uczelnię. Okej, oprócz tego połykałam stronę za stroną książki, która jest jedną z lepszych rozwojówek, jakie ostatnio czytałam. Ale o niej kiedy indziej. Kiedy tak żałośnie przejmowałam się rzeczą, która tego przejmowania w ogóle nie wymagała, przyszedł mi do głowy pomysł na dzisiejszy wpis. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę mogła "na świeżo" podać przykłady do tematu. Od razu ostrzegam - jeśli jesteś jedną z tych osób, które sieją kurwy na lewo i prawo (czytaj: nie widzą nic złego w pisaniu na czym popadnie), zamknij to okno.
Dobrze, ja też kiedyś (jezu, zamierzchłe czasy podstawówki) coś na ławce napisałam. Tak. Wzór na pole trójkąta, ołówkiem. Bo był potrzebny do sprawdzianu. A potem go starłam. Natomiast nie wiem, jak bardzo ograniczeni umysłowo muszą być ludzie, którzy na kawałku drewna toczą zażarte dyskusje na temat, czy Pogoń Parzęczew Wielki jest bardziej kozacka od Ruchu Stare Świniary. Albo czy matka (nikt nigdy nie wie, o czyją chodzi) jest kurwą. To wszystko okraszone rysunkami herbów wcześniej wspomnianych drużyn. Niejednokrotnie rysowane przez osobników z talentem upośledzonego dziecka. Ach, nie zapominajmy o klasykach. Penisy. Czasem zastanawiam się, czy oni (oni, bo jednak w większości widziałam i słyszałam, że to właśnie męska część społeczności uwalnia w ten sposób swoje stłamszone emocje) kiedykolwiek skierowali wzrok w dół. Mam wrażenie, że jedna połowa o penisach słyszała od ziomków z ośki, a druga przeczytała w jednym z katolickich pism, że coś takiego istnieje, ale nikt nigdy nie dowiódł rzetelności tego źródła. No cudownie.
A mogłoby być tak pięknie. I nie mówię tutaj o sterylnie czystych ławkach, bo nie jestem pedantką czy jakąś pieprzniętą strażniczką czystości niczym Małgorzata R. Jak by to było, gdyby wszystkie chuje i kurwy zastąpić jakimiś motywującymi cytatami z dobrych książek? Jak by to było, gdyby za rysowanie wzięli się jednak ci bardziej utalentowani, niekoniecznie kaleczący Myszkę Miki ze swastyką na czole? Albo do cholery niech już jakieś wzory ludzie piszą na tych ławkach. Byle wyraźnie. Ale nie - zniżajmy się do poziomu ameby i chwyćmy w dłonie swoje miecze, którymi są długopisy, i zmieniajmy świat na tak bardzo spłycony i żałosny. Bo to nie wymaga myślenia, a przecież tak wielu osobom sprawia ta czynność niewyobrażalną trudność. To już nawet serca przebite strzałą były lepsze. Szkoda, że odeszły już do lamusa.
PS Po prostu kiedyś świeżo namalowany kutas odbił mi się na białym rękawie bluzki i mam uraz do końca życia.

